czwartek, 25 kwietnia 2013

Słoneczna suszarnia


By nie kupować jedzenia w sklepie warto przypomnieć sobie starą, zakurzoną wiedzę. Dużo wysiłku wkładamy w uprawę warzyw i owoców. Przechowanie ich przez zimę aż do następnego sezonu wymaga specjalnej techniki. Mnie interesują techniki proste, które nie są oparte o takie zdobycze cywilizacji jak na przykład prąd elektryczny. Lubię wolność i myśl, że mam być przywiązany do sieci energetycznej zachęca mnie do poszukiwania prostszych, czyli przeważnie starszych rozwiązań. Przechowywanie w ziemiance, w kopcu czy w formie przetworów w occie lub kiszonek, pasteryzowanie i wekowanie, długie dojrzewanie serów i wędlin, wędzenie – to metody mi bliskie. Przez zimę robiłem sporo prób i wydaje mi się, że suszenie warzyw, owoców czy grzybów wygląda na dobrą metodę. Szczególnie, jeśli jedynym źródłem energii będzie darmowe słońce.

Zainspirowany artykułem w Permaculture Magazine zbudowałem tę oto suszarnię słoneczną.


Sama praca nad suszarnią w czasie długich zimowych wieczorów była już dużym relaksem J. Suszarnia to pudło zrobione z wodoodpornej sklejki. Na górze jest umieszczona pod kątem szyba. W środku pudła znajdują się dwie półki na suszonki, a pod pułkami jest blacha pomalowana na czarno. Półki leżą na listewkach i można je swobodnie wyciągnąć przez drzwiczki.



Dolne drzwiczki dają dostęp do półek, a górne pozwalają na regulację temperatury i wentylacji. W dnie pudła jest prostokątny otwór zajmujący ok. ¼ powierzchni. Otwory w suszarni są zabezpieczone przed owadami siatką. Dzięki temu po zamknięciu suszarni nie dostanie się do niej zbyt wiele nieproszonych gości.




Powietrze wchodzi dołem i ogrzewa się w kontakcie z czarną, metalową blachą. Następnie ogrzane powietrze suszy produkty leżące na tackach i wylatuje górą przez otwory wentylacyjne. Tacki zrobiłem ze sklejki i plastikowej siatki przymocowanej zszywkami tapicerskimi.

Wreszcie zrobiło się cieplej, więc pora na wypróbowanie suszarni. Na próbę wziąłem jabłka, pomidory i korzeń pietruszki. Jabłka i pietruszka potrzebowały dwóch słonecznych dni do wysuszenia. Gdybym je pokroił na cieńsze plasterki to efekt byłby jeszcze szybszy. Suszarnia stoi na balkonie, na którym słońce pojawia się koło 11:00. Gdyby stała w pełni odsłoniętym miejscu to zyskałbym jeszcze sporo dodatkowych godzin pracy mojej suszarki. Dodatkowo w lecie będzie cieplej, więc suszarnia powinna działać na dopalaczu. Podczas pierwszego suszenia starałem się utrzymywać temperaturę w okolicach 45 stopni, ale zdarzało się, że termometr wskazywał nawet 60. Temperaturę można zmniejszać uchylając okienko wentylacyjne. Suszarka ma dwie półki i jest w niej jeszcze miejsce na trzecią, którą dorobię przed głównym sezonem.

Suszyć można prawie wszystkie rośliny. Świetnie smakują suszone wiśnie. Suszony agrest jest pyszny jako dodatek do herbaty, choć sam też jest smaczną przekąską. Cienko pokrojone plasterki korzenia pietruszki zrobione przez moją mamę schodziły przez święta w mig i podobnie jak chipsy ziemniaczane wymagają zjedzenia całej paczki do końca J. Świetnie smakują też suszone maliny. Z pewnością przed jesienią pochwalę się ciekawymi, nietypowymi suszonkami.

Co mogę powiedzieć o pierwszych próbach suszenia w mojej suszarce? Dwa dni intensywnego, wiosennego słońca wystarczą wielu warzywom. Na noc chowałem suszonki do domu, by nie nabrały wilgoci. Pomidory potrzebują więcej czasu, choć w moim przypadku pierwsza testowa partia nie dotrzymała trzeciego dnia. Miały tak intensywny zapach, że domowe głodomory zjadły wszystkie. Cudem rzutem na taśmę udało mi się zrobić tytułowe zdjęcie do tego postu J. W książkach ogrodniczych dużo piszą o szkodnikach. Ja się jednak obawiam, że w moim projekcie największe zagrożenie stanowi nieopisany szkodnik – czyli wspomniany domowy głodomór. Zjada wszystko i jest pod ochroną, więc trudno z nim walczyć. Jedyna sensowna taktyka obronna przypomina tę na dzikie zwierzęta – posadzić więcej i umożliwić głodomorom na tyle solidny wypas, by zostawiły coś dla mnieJ.

Ogólnie suszarka działa bardzo dobrze, choć można się doszukać kilku mankamentów. Przede wszystkim może być zbyt mała – szczególnie, gdybym chciał w przyszłości uniezależnić całą rodzinę od zakupów jedzenia. W okresie żniw pojawi się tak wiele płodów, że dwie półki do tego zajęte przez dwa dni z pewnością nie wystarczą. Być może bardziej przyjazną dla środowiska metodą byłoby wykorzystanie starej lodówki i wstawienie szyby w drzwi. Od razu zyskałbym więcej półek, a przy okazji stare urządzanie zamiast rozkładać się przez dziesięć tysięcy lat służyłoby dalej. Nakład pracy też byłby znacznie mniejszy, a pomalowanie przez dzieci boki lodówki byłoby okazją do dobrej zabawy i sprawiłoby, że suszarnia nie straszyłaby w ogrodzie.

Drugim ograniczeniem jest słoneczna pogoda, a w zasadzie jej brak. Wydaje się, że w momencie natłoku dojrzewających płodów trzeba będzie stosować różne metody konserwacji w zależności od pogody. Suszenie jest mało czasochłonne i stanowi dobre uzupełnienie innych metod. W słoneczne dni można więc suszyć, a w deszczowe przestawić się na inne sposoby.

Czy macie doświadczenie z długim przechowywaniem różnych suszonych warzyw, owoców i grzybów? Spróbuję wkładać je do dużych słoi, by nie nabrały wilgotności z pomieszczeń. Może jednak macie jakieś inne pomysły? Na co warto zwracać szczególną uwagę? Nie chciałbym, by moje zapasy zimowe się zepsuły, więc wszelkie porady wynikające z Waszej praktyki są dla mnie cenne.


53 komentarze:

  1. Genialne! W ogóle cały blog genialny.... Nie mogę się doczekać kolejnych wpisów i postępów.
    Zastanawiam się (tak w innym temacie) czy będziesz siał jakieś zboża i jak będziesz młócił, oczyszczał ziarno, ewentualnie wyrabiał kaszę lub płatki, przerabiał na mąkę !? A jeśli tak, to jakie sprzęty - czy zapomniane nie mechaniczne obrabianie czy np. przy użyciu silnika spalinowego przy niektórych czynnościach, a może po prostu korzystanie z tego co teraz dostępne, bez zbędnego zamartwiania się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa :). Zdecydowanie chciałbym samodzielnie przerabiać ziarna. W pierwszej kolejności szukam metod ręcznych. Na razie nie wiem jeszcze jak to zrobić, ale zacząłem wątek na forum Cohabitatu:

      http://forum.cohabitat.net/showthread.php?tid=3307

      Póki co nie dostałem jeszcze porad, ale do żniw sporo czasu, więc jestem dobrej myśli. Będę na forum wrzucał ciekawe linki i opisy metod przetwarzania ziaren. Jeśli masz pomysły i doświadczenia to daj proszę znać. Pozdrawiam!

      Usuń
    2. ziarna pszenicy można przechowywać i w miarę potrzeby kiełkować. z zarodków pszennych można potem w kuchni cuda wyczyniać.
      a żniwa w pojedynkę to wyzwanie. kiedyś, w czasach przedmechanicznych, na takie wydarzenie to się cała wieś schodziła - dziś u jednego, jutro u innego gospodarza :)

      Usuń
    3. Niestety nie mam żadnego doświadczenia ani informacji (miałam nadzieję pozyskać je u CIEBIE :)). Rozważam takie tematy w kontekście ograniczenia się do pozyskiwania pewnych rzeczy bez użycia prądu i paliwa. Rozmawiałam z dziadkami, ale powiedzieli że już lata temu wszyscy u nich w okolicy pozbywali się ręcznych sprzętów do obróbki zbóż. Myślę, że najlepiej byłoby się dowiedzieć u źródła czyli przykładowo w jakimś skansenie/muzeum, na szybko znalazłam to http://www.kudowa.pl/pl/atrakcje/skansen

      Usuń
  2. Jeśli chodzi o grzyby to pamietam, że dziadek jesienne zbiory wkładał do takich siateczek ja na ziemniaki i trzymał całą zimę na kaloryferze :) Może nie wygladało to pięknie, ale grzyby były zawsze suche i jak pachiaaaało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ciekawy i prosty sposób, dzięki.

      Usuń
    2. Dostałam kiedyś od brata suszone grzyby w kartonowej tubie po jakimś alkoholu i tuba spisywała się świetnie do przechowywania.
      Pomysł suszenia jest świetny. Suszyłam w tym roku ( pierwsze próby ) pomidory na tacach aluminiowych ( blacha piekarnicza się nie sprawdziła )na górze pieca wiejskiego. Szło mi różnie, coś niecoś udało się włożyć do słoika i zalać oliwą z ziołami. Pilnowanie temperatury jest bardzo wymagające a w suszeniu na zewnątrz przeszkadzały mi owady. I dlatego Pana pomysł jest świetny, nabrałam ochoty na spróbowanie. Temat jest mi bliski - ostatnio próbowałam wędzić białe sery - pycha ! Zachęcam :-) i pozdrawiam

      Usuń
  3. suszone jabłka i grzyby od lat przetrzymujemy w szklanych słojach i metalowych pudełkach, choć te pierwsze lepiej trzymają wilgość z daleka i aromat w środku. na wsi u dziadków grzyby wisiały na sznurkach nad kuchnią weglową, ale po kilku miesiącach były trochę zakurzone i opylone, więc tego sposobu nie polecam.
    czy do tej suszarni miałeś jakąś konkretną instrukcję/wykrój? chcę poprosić męża o wykonanie suszarki :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słoje - to chyba zatem najlepsze rozwiązanie dla mnie, dzięki. Instrukcję budowy suszarni przygotuję na dniach i opublikuję. Mam nadzieję, że mąż lubi majsterkować :).

      Usuń
    2. Czy ta instrukcja jest gdzieś na blogu? Nie mogę znaleźć, a chętnie zlecę lubemu skonstruowanie takowej :)

      Usuń
  4. Suszenie jest świetne, warto też poeksperymentować z dodatkami przypraw - rewelacyjne są na przykład suszone pomidory z ziołami prowansalskimi.
    Zamierzam wybudować w tym roku suszarkę według tej instrukcji: http://www.geopathfinder.com/DryerWorkshop5-2011.pdf
    Co do przechowywania suszonych grzybów, warzyw i owoców, używam do tego słojów z Ikei - szklany, z metalową pokrywą, pod którą znajduje się uszczelka z elastycznego plastiku. Słoje ustawione w szafkach kuchennych zapewniają dobre przechowywanie, nigdy jeszcze nic mi się w nich nie zepsuło, a stosuję od lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ciekawy link i praktyczne porady. No i życzę powodzenia w realizacji Twoich planów w ostoi daleko od szosy :).

      Usuń
    2. Sam trzymam w tych słoikach ikeowskich kasze, ryż itp. Kilka razy zalęgły mi się w nich mole spożywcze. Zacząłem więc dodatkowo pieczętować je warstwą folii plastikowej. Od tego czasu (przynajmniej jeszcze) nie wystąpiły żadne problemy.

      Usuń
  5. Witam,zachodzę tu na Twój blog i bardzo mi się podoba,co do suszenia mój mąż kiedyś opowiedział mi jak suszono owoce u niego na wsi a suszono ogromne ilości,zawsze kilka worków na zimę.Mianowice,ojciec wykopywał w ziemi płytki rów rozpalał ogień i na wieczór kiedy został tylko żar i owady poszły spać,nakrywał rów metalową drobną siatką i na siatkę sypał pokrojone jabłka,gruszki,śliwki co tam było w gospodarstwie i tak z wyczuciem suszyło się kilka worków owoców i warzyw.Myślę,że ta metoda jest genialna i taka prosta.A jeszcze tak pomyślałam jakbyś potrzebował na swoje grządki obornika końskiego to zapraszam do mnie do Pszczyny, mam jednego konia producenta obornika:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna metoda, dzięki! Owoce trochę się podwędzą i będzie można je dłużej przechowywać. Obornik - dzięki za propozycję. Może się przydać :). Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Witaj, myśle że Cie zaintereseje ten link:

    http://fifthwindfarm.blogspot.mx/p/solar-dehydrator.html

    Pozdrawiam i kibicuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. No, to jest poważna suszarnia :).

      Usuń
  7. I jak tam, suszyłeś coś jeszcze, masz jakieś przemyślenia po dłuższym czasie?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie mam wiele do powiedzenia. Suszyłem trochę ziół, ale te można równie łatwo suszyć bez tego typu suszarni. Zostawiam zabawę z suszarnią na później - teraz 100% energii na nasadzenia i opiekę nad młodymi roślinami :). Na pewno opiszę doświadczenia z suszenia.

      Usuń
  8. Hej Igor mam tutaj pdf-a dla ciebie może ci cos się przyda,kilka tematów co do suszenia, ale ziół.Tak czy inaczej masz linka z którego możesz pobrac bo maila na stronce nie widze.Jak byś miał jakies pytania dotyczące książek na tematy związane z ogrodnictwem, sadownictwem czy wędzeniem daj znać pomoge,mam książki z lat 50-60 na te tematy.(W sumie to będę obserwował twój blog,uważam że to bardzo wyjątkowa i dobra idea).Moim zdaniem te czasy były bardzo bogate w tą wiedzę i ludzie wiedzieli co piszą, teraz to tylko są plagiaty jak dla mnie ,albo szybka kasa przy małym nakładzie pracy -wiadomo też że nie wszyscy tak do tego podchodzą.

    link:
    http://we.tl/KKjbOQMnwq

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :). Od czasu przejścia z maszyn do pisania na komputery każdy może pisać książki, co odbija się na jakości. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. link nieaktualny. prosiłbym o ponowne udostępnienie

      Usuń
  9. w domu trzymamy suszone jabłka i grzyby w dobrze wypranych poszewkach na poduszki - działa :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam taką uwagę odnośnie suszenia bezpośrednio na słońcu. Tak suszyłam aronię, przez kilka dni. Ususzyła mi się pięknie, byłam super zadowolona, aż do zimy, kiedy w papierowych torebkach pojawiły się robaczki. Jakieś owady zostawiły podczas suszenia jajka na owocach, nie było to widoczne gołym okiem, a potem przykra niespodzianka. Teraz już bym nie suszyła w ten sposób tylko przykryła owoce albo gazą albo inną siatką, żeby zabezpieczyć się przed takimi niespodziankami.

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie w domu suszyło się owoce i warzywa (pietruszka, seler, marchew w wiórkach) na ramkach drewnianych, na które była naciągnięta siatka, taka jak do okien przeciw muchom. (był to jasny, zwarty plastik) Takie ramki miały z jednej strony krótkie, a z drugiej dłuższe nóżki=klocki i wystawiało się je w gorące dni do ogrodu pod drzewa, żeby nie suszyć bezpośrednio na słońcu.Tak suszyły się m.in. jabłka pokrojone w ćwiarteczki po obraniu oraz gruszki cukrówki - w całości. Skórki z jabłek suszyły się osobno, bo były w zimie używane do herbatek. Oprócz tego zrobiony był regał, którego półkami także były ramki z siatką. Tam suszyła się zielona pietruszka, koperek, lubczyk i różne zioła na herbatki.(tych siatek z nóżkami była ograniczona ilość) Wszystko także stało w ogrodzie, a na noc było zanoszone pod dach (obojętnie, czy pełne, czy puste). Wszystkie suszone produkty (herbatki, warzywa i owoce) były przechowywane w płóciennych woreczkach, które musiały być często przeglądane, a także potrząsane i zmieniało się im miejsca. Całość zajmowała część strychu - był suchy, ale bardzo zimny, część miała swoje miejsce na kredensie i szafie kuchennej. Nie wyglądało to elegancko, ale zdawało egzamin, bo było pod ręką i do użytku i do przeglądów. Największym wrogiem suszu są chyba mole, dlatego między woreczkami znajdowało się wtedy dostępne bagno. Jednak wiele z roślin, które babcia zbierała na herbatki same w sobie są odstraszaczami moli. Pomagają też: liście orzecha włoskiego, szałwia, tymianek, macierzanka (kupna lawenda). Wrotycz też dobrze działa. (ostatnio przeczytałam, że ponoć wrotycz i liście orzecha dobre są do nacierania zwierząt przeciw gzom - nie sprawdziłam z braku zwierząt).

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam!
    u mnie suszone grzyby przechowuje się w papierowych torebkach i szklanych słoikach zamkniętych kawałkiem tkaniny lnianej i gumki. Do grzybów wrzuca się liście laurowe wtedy grzyby są chronione przed molami.
    Pozdrawiam!
    Tomek86

    OdpowiedzUsuń
  13. Jej, ale fajnie że tu trafiłem, i to sam nie wiem jak. ;) Szacun.

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam.Ja wszystko susze na piecu ,takim kuchennym z kafli. mam zrobiona rame obita siatka. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj,
    Wydaje się , że można zastosować zwykłą sól kuchenną . Choć nigdy tego nie spraktykowałam, ale jest to pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy. Można by np uszyć woreczki z materiału i wsypać do niej sól.Takie woreczki umieścić w słoju.
    Sól dobrze chłonie wilgoć , dlatego "soli się " siano . To zapobiega wilgoci.
    Może w przypadku suszonych warzyw, owoców też to zadziała.
    Pozdrawiam
    Anna

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja sobie póki co zbudowałem kolektor słoneczny powietrzno-wodny, z opcją wykorzystywania go własnie do suszenia żywności. Wytwarza spore ilości ciepłego powietrza, więc suszenie mogłoby się odbywać naprawdę bardzo szybko. Brakuje mi jeszcze tylko szafki do niego...

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam
    bardzo mi przyjemnie,że znalazłem blog kogoś z podobnym podejściem do tematu
    podziękowania i pozdrowienia dla autora

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam,
    bardzo ciekawy wpis i sam chętnie zrobiłbym taką suszarnię na balkon ale zastanawia mnie jedno.. Czy można suszyć owoce i warzywa na bezpośrednim słońcu? Nie tracą witamin? Bo jeśli chodzi o zioła to z tego co czytałem to powinno się je suszyć w przewiewnym i ocienionym miejscu. A jak to jest z owocami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem. Rzeczywiście zioła suszone w moim urządzeniu na pełnym słońcu sprawiają wrażenie "przegrzanych". Pozdrawiam

      Usuń
  19. Do słoików/worków czy innych opakowań z suszem warto wsypać zwykły ryż. Chłonie wilgoć lepiej niż sól - ta pod wpływem większej wilgotności po prostu może się rozpłynąć. Ten sam wariant z ryżem warto zastosować w solniczkach - sól się nie zawilgoci, zwłaszcza kiedy solniczki stoją w "letnich" kuchniach, werandach, itd.
    Gratuluję bloga, jestem tu po raz pierwszy

    OdpowiedzUsuń
  20. jestem tu po raz pierwszy, jestem pod niesamowitym wrażaniem i zainspirowany tym czego dokonał autor bloga. Gratuluje!

    OdpowiedzUsuń
  21. Moja babcia przechowywała suszone owoce w papierowych torebkach np. po cukrze. Ale ona mieszkała w domu starego typu gdzie jedną ścianę zajmował piec z wielką blachą i na tej blasze się robiło wszystko, gotowało, suszyło, nawet ugotowane ziemniaki stawiało i się tak ładnie opiekały. Może dlatego, że tam nigdy wilgoci nie było to jabłka, śliwki i gruszki się nie psuły? Z drugiej strony cała rodzina też je szybko zjadała :D Czasem nawet nie do końca ususzone.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dziękuję wszystkim za miłe słowa i dzielenie się pomysłami. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Jestem z ruchu odtwórstwa historycznego i suszone owoce na wyprawy historyczne przechowuję w lnianych woreczkach w przewiewnym miejscu. Moja babcia tak samo przechowywała suszone jabłka przez całą zimę. Ryzyko ze słoikami jest takie, że jeżeli coś jest źle dosuszone i zawiera odrobinkę wilgoci - pleśń gotowa. Wystarczy przypomnieć sobie eksperymenty z podstawówki z chlebem i słoikiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie. Przepakowałem suszonki ze słoików do woreczków. Pozdrawiam

      Usuń
    2. A może wiesz jak zrobić kaszę gryczaną? Nie mogę dojść do metody usunięcia łuski bez niszczenia ziarna.

      Usuń
  24. Z każdym przeczytanym postem podziwiam Twój zapał, pomysły i cierpliwość, która w takim przedsięwzięciu jest niemniej ważna niż doświadczenie czy wiedza. Cudownie jest czytać o tym, jak ludzie mają prawdziwą pasję i cel, w który wierzą i dążą do niego niestrudzenie.

    OdpowiedzUsuń
  25. ZGADZAM SIĘ Z WASZYMI KOMENTARZAMI ZE SUSZENIE OWOCÓW IWARZYW TO COŚ NATURALNEGO BEZ DODATKU CUKRU CZY SOLI JA SUSZE WSZYSTKIE WARZYWA BURAK CZY TOPINAMBUR TO BOMBA WITAMINOWA POLECAM JEŻELI KTOS JEST ZAINTERESOWANY BULWAMI TOPINAMBURU TO JA UPRAWIAM MÓJ NR TEL 512169314

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za informacje bedę kupować bo bardzo długo szukałam kto ma topinambur Dzięki ...........................................

      Usuń
    2. Kupiłam kiedyś topinnambur głównie dla jego dla kwiatów tzn.chciałam zazielenić i upięknić kawałak brzydkiego miejsca.Nie zakwitł przez dwa sezony.Nie zakwitnie nigdy?
      Claude Monet zachwycił się urodą jego kwiatów i namalował piękny obraz ja się nie mam czym zachwycać niestety.

      Usuń
  26. Ktoś tu napisał, że trafił sam nie wie jak. I ja tez się cieszę z tego! Sama nie wiem jak tu trafiłam, ale ZOSTAJĘ! Cudne porady!

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja na początku też wyrażę radość ze znalezienia tej strony.
    A co do przechowywania suszonych produktów to jednak polecam słoje. Uważam , że aromat jaki posiadają suszone warzywa , grzyby czy zioła przy przechowywaniu w woreczkach ginie bezpowrotnie.
    Przy dobrym wysuszeniu problemów z wilgocią nie ma żadnych.Jak ze wszystkim wprawa daje wyczucie kiedy susz jest "optymalny".
    Co do robaczków to czasem niezależnie od starań przy przygotowaniu się pojawią u koniec.Powiedziałabym , że to po prostu ryzyko wkalkulowane w tę metodę (przynajmniej w domowym jej wykonywaniu).Dlatego systematyczne przeglądanie suszonych zapasów jest konieczne.Tu słój daje dodatkowe możliwości bo po prostu można dokonywać oglądu z zewnątrz.
    Od kilku lat doskonalimy(jeśli tak można określić) suszenie kań .Po prostu przychodzą takie okresy kiedy mamy po kilkanaście dziennie.Czyli nie do przejedzenia.Kolejne próby to : robaki właśnie i to pojawiające się po długim czasie , wilgoć , zbyt słone -po eksperymentalnym dodaniu do ususzonego już proszku soli jako konserwanta. Aż w tym roku się udało.Aromatyczny proszek ratujący smakowo zupy i sosy.Polecam.
    Na pewno naczelna zasada to : wszystko świeżo zerwane , dokładnie obejrzane i jak najszybciej poddane obróbce.

    OdpowiedzUsuń
  28. topinambur kwitnie bardzo pózno jeżeli nie ma przymrozków w tym roku pięknie zakwitl ale jezeli wyskoczy przymrozek to niestety nie zakwitnie już w danym roku

    OdpowiedzUsuń
  29. Dzień dobry, witam, czy autor bloga zagląda tutaj jeszcze..? Niestety nie widzę bezpośredniego kontaktu do Pana a mam kilka pytań odnośnie użycia materiałów do suszarni. O ile to możliwe to bardzo proszę o podanie maila do Pana.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  30. produkty żywnościowe suche powinny mieć poniżej 12% wilgotności, eliminuje to rozwój rozkruszka
    temperatura suszenia nie powinna przekraczać 65 stopni, jedynie ostatnie 30 minut można podnieść temperaturę do 70 stopni

    OdpowiedzUsuń
  31. Czesc :) czy mozna prosic o szczegolowa instrukcje do zrobienia takiej suszarni? Jestem pod wrazeniem :) chcialabym miec taka u siebie. Pozdrawiam :) Monika

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo przydatna rzecz. Instrukcje do zrobienia takiej suszarni są w sieci, bardzo dużo rzeczy można znaleźć w google ;) Przyznam, że bardzo ładnie Ci to wyszło, z pewnością jest wydajna i funkcjonalna :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Jabłka z takiej suszarni to palce lizać :)

    OdpowiedzUsuń