środa, 29 maja 2013

Korzonki i zielsko

Ale ten czas pędzi. Zostały mi jeszcze dwa dni „normalnego jedzenia” a w warzywniku pustki. Zbieram spore nauki i co krok to potknięcie J. Ogólny efekt jest taki, że poza roślinami posadzonymi na jesień – siedmiolatki, lubczyku i czosnku – to nie mam nic co by się nadawało do jedzenia J. Co więcej po wielkości roślin szacuję, że długo przyjdzie mi poczekać na solidny obiad z warzywnika. W wolnych chwilach prowadzę nierówną walkę z czasem i przyrodą. To co robię całkowicie nie przypomina sielankowego obrazu szkicowanego przez Fukuokę J. Ale jemu dochodzenie do wniosków zajęło trzydzieści lat, więc się nie martwię.

Na razie nie mogę też liczyć na zwierzęta. Ze względu na priorytety w pierwszej kolejności zająłem się grządkami i nasadzeniami. Nie mam więc jeszcze ani kurnika ani kur. Mleka owczego też na razie brak. Młode są jeszcze z matkami, a stadko jest pod opieką bacy – sąsiada, co jest niezgodne z założeniami mojego eksperymentu.

Popełnione błędy są cenne i będę je sukcesywnie opisywał. Teraz jednak priorytetem jest stworzenie samowystarczalnego, miniaturowego ekosystemu i całą energię przeznaczam na przygotowanie grządek, poletek i nasadzenia.

Na pewno można się było lepiej przygotować, mieć konkretny plan i wiele planów awaryjnych. Chciałem jednak uniknąć takiego podejścia. Nietrafnie porównałem moje przygotowania do walki. Jest to raczej świetna zabawa i czuję się jak przedszkolak poznający świat na nowo. Jestem pełen wiary, że rozwiązania problemów przyjdą w swoim czasie, i że typowy dla Matrixa stres i nerwową walkę z przeciwnościami trzeba zostawić za furtką do ogrodu. Jest więc to raczej walka o nieutracenie silnej wiary w powodzenie przedsięwzięcia – walka wewnętrzna. Walka z pokusami o przesunięcie terminu eksperymentu, naciągnięcie zasad, czy podobne sztuki.

No ale jeść trzeba i szkic planu, a nawet drobne doświadczenia mam. Postaram się przeczekać trudniejszy okres jedząc dzikie rośliny oraz w razie potrzeby poszcząc.

Zrobiłem wcześniej próbę dłuższego postu. Sprawdziłem, że 15 dni o samej wodzie – choć czasami niełatwe – jest w pełni możliwe. Nie wiem jak się będzie zachowywał organizm, gdy jedzenie będzie znacznie mniej pożywne niż zwykle. Całkowity post powoduje, że organizm dość szybko przestawia się na odżywianie wewnętrzne. Skromna dieta może więc paradoksalnie być trudniejsza, ale o tym się przekonam i dam Wam znać.

Jeśli chodzi o zakąski i dodatki to nie jest źle. Maj to świetny czas na korzystanie z pokrzywy i przećwiczyłem ją na kilka sposobów. Zupę pokrzywowa zrobiona w bardzo prosty sposób – pokrzywa, woda, czosnek, wszystko razem przetarte blenderem. Mimo tak ubogich składników jest smaczna i nieco łagodzi poczucie głodu. Nie wiem jak to będzie na dłuższą metę. No i mądrzy piszą, że pokrzywa jest smaczna w maju, a ja na razie nie zrobiłem zapasów na czerwiec.

Kolejna odsłona pokrzywy pokazana na zdjęciu tytułowym (w szklance oskoła brzozowa) to już wersja full wypas. Liście podsmażane na maśle a na to jajko. Na razie nie mam masła i jajek, ale ta potrawa jest wyśmienita. Gorąco polecam, bo smak i zapach tak przyrządzonej pokrzywy jest wyjątkowy. Oto potrawa przed dodaniem jajek.

Herbata z pokrzywy też świetnie się sprawdza. Ponoć dodaje energii. Coś w tym jest, bo po tygodniu pokrzywowym miałem mnóstwo sił i mogłem intensywnie pracować od wczesnego ranka do nocy' trochę głową w biurze, a później rękami w polu.

Żeby urozmaicić przyszłe potrawy zrobiłem też kilka słoików „biednych kaparów” – koszyczków kwiatowych mlecza marynowanych w occie. Smaczny dodatek do sałatek. Niestety ocet przygotowałem z obcych składników – obierki jabłkowe i biały cukier lub miód. Dodaje więc ten półprodukt do listy wyjątków, którą będę aktualizował i publikował. Tym samym muszę rozczarować tych z Was, którzy zakładali, że nie skorzystam z żadnego zewnętrznego pożywienia. Ocet jest na mojej liście "2+" ,  czyli składników, które będę mógł zrobić samodzielnie począwszy od drugiego roku.

Przygotowałem też kiszony czosnek niedźwiedzi. Do niego poszedł kolejny wyjątek – sól. Być może udałoby się zrobić tę potrawę bez soli, ale uznałem, że tak będzie OK.

Sprawdziłem też liście mniszka i babki jako sałaty. Mniszek był całkiem smaczny, z goryczką podobną do rukoli. Babka dość neutralna.

Moim najciekawszym odkryciem jest korzeń łopianu. Roślina jest wszystkim znana z dzieciństwa, bo rosną na niej lubiane przez dzieci „szwagry” przyczepiające się do ubrań kolegów. Korzeń łopianu po ugotowaniu jest smaczny i sprawia wrażenie pożywnego. Pokrojony w plasterki jest też łatwy do ususzenia na słońcu.

Wypróbowałem koniczynę, która rośnie obficie i ponoć daje sporo energii. Ugotowałem kwiaty odmiany czerwonej, które na surowo były przyjemnie słodkie. Trochę brakowało mi przypraw, ale może znajdę jakieś dzikie dodatki poprawiające smak.

Na temat dzikiego jedzenia dużo wie Łukasz Łuczaj – polecam jego książki i szkolenia. Wiedza i praktyka Łukasza robią wrażenie. Łukasz lubi przekraczać granice. W swojej książce "W dziką stronę" opisuje między innymi wrażenia z jedzenia ludzkiego mięsa J. I to całkiem legalnie, w Europie. 

Tradycyjnie proszę Was o wsparcie. Dajcie znać co sądzicie o koniczynie, bo niewiele praktycznych wskazówek znalazłem na jej temat. Może macie jeszcze jakieś inne pomysły – szczególnie na coś sycącego i dodającego sił. Wszelkie pomysły mile widziane.

Kury pewnie mógłbym wcześniej kupić, ale chciałem im przygotować porządne warunki. Mam w okolicy sporo lisów, regularnie odwiedza nas jastrząb, bywają kuny, więc kurnik i wybieg muszą być dobrze zabezpieczone. Do tego kurnik powinien ładnie wyglądać, więc zacząłem robić „scypane” gonty – próbka mojego rękodzieła poniżej. Łupanie świerka to tak relaksująca i magiczna praca, że chętnie będę pościł parę dni dłużej, by zrobić daszek a i kury będą miały ładniej J. Pozdrawiam.







25 komentarzy:

  1. Witaj Igor. Podziwiam Cię:) Twoją determinację i upór w dążeniu do celu! Być samowystarczalnym to marzenie moje i mojego męża. Pracujemy nad nim intensywnie. To co piszesz na swoim blogu jest i będzie bardzo pomocne. Jak ty to dzielisz - życie w Matrixie i swoje całkowicie sprzeczne z założeniem systemu pasje?:)Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, dzięki za miłe słowa. Traktuję wszystko jak zabawę - Matrix i prawdziwe życie. Jak grę, którą trzeba dobrze rozegrać. I udaje się to łączyć. Carlso Castaneda w swoich książkach określa to jako "kaprys wojownika" :). Pilnuję się, by nie wzbudzać tęsknoty za całkowitym zaszyciem się w lesie. Matrixowa praca w atmosferze tęsknoty byłaby nie do zniesienia. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Bardzo Ci kibicuję ;) Opisuj częściej swoje zmagania, jestem niesamowicie ciekawa, jak to będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się, staram :). Na razie minus 10 kg po pierwszych 16 dniach :). Ale idzie ku lepszemu :).

      Usuń
  3. Nie jestem samowystarczalna, ale od 4 lat staram się jak najmniej jedzenia kupować i polegać na ogrodzie, okolicznych lasach i łąkach. Z własnego doświadczenia mogę do Twojej listy dorzucić jeszcze kilka produktów, dostępnych na przednówku i początku wiosny. Na większosćć jest już jednak za późno, ale do wykorzystania na przyszły rok.
    - sok z brzozy (przed rozwinieciem się liści)
    - jeśli nie wykluczasz użycia cukru (kupnego), to możesz jeszcze zdążyć z syropem z pędów sosny (w górach jest opóźniona wegetacja, więc pędy powinny się jeszcze nadawać)
    - "wiosenny miodek", czyli coś jak syrop z kwiatów mniszka lekarskiego
    - nie wspomiansz szczawiu, a on też jest już dostępny. można go też zamarynować w soli na zimę.
    - na wczesną wiosnę można też przygotować pędy groszku. żeby uniknąć zaprawianych nasion, kupiłam zwykły niełuskany groch do jedzenia. można go sadziś w marcu, rośnie szybko, nie boi się zimna, więc wyprzedza sałatę gruntową.

    zrobiłam tą listę, bo nie wspomniałeś nic o tych produktach, ale jeśli to truizmy, to przepraszam za przynudzanie :)

    pozdrawiam i kibicuję
    marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za cenne porady, będę korzystał. Szczawiu sporo zjadam, bo z większości dzikich roślin mi najbardziej smakuje. Spróbuję też zamarynować. Pozdrawiam :).

      Usuń
  4. Trochę się dziwię, że zaczynasz od tak trudnej pory roku, zamiast poczekać aż grządki będą pełne jedzenia a na kolejny przednówek mieć już swoje zapasy. Mogłeś też przygotować kilka skrzynek w domu z np. sałatą, rzodkiewką, pietruszką naciową, bazylią, itp. A nasiona kupujesz? Robiłeś swoje rozsady?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że mogłem zaczekać, ale chciałem zobaczyć jak to jest wskoczyć od razu na głęboką wodę. Tak, gdyby kiedyś na przykład wybuch na słońcu rozwalił wszystkie instalacje elektryczne i trzeba by z dnia na dzień się uniezależniać. Nasiona na razie kupuję - z wyjątkiem fasoli, którą rozmnożyłem w zeszłym roku. Robię rozsady, ale kilka sadzonek też kupiłem. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Igorze,
    dzis trafilam na Twojego bloga i bede do niego zagladac w miare mozlwiosci i ciekawosci.
    Łuasza Łuczaja znam osobiscie, bylam na jego 3 czy 4 warsztatach.
    Teraz na pewno wzielabym z Łukasza wiedzy wiecej, ale i tak lubie eskperymenty z dzikimi roslinami. W koncu wszystkie sa jadalne- niektore tylko raz ;)

    Polecam Ci do jedzenia i picia nie tylko pokrzywe ale i jasnote biala http://przyroda.osiedle.net.pl/Jasnota_biala.htm- ja robie z niej salatki, dodawalam do ciasta na placki ziemniaczane, suszylam i robilam z niej herbatki w zimie.
    Jesli masz mozliwosc- ususz teraz kwiat akacji a za chwile bzu czarnego- jak zaparzalam pokrzywe i dodawalam jeden kwiat akacji lub bzu czarnego- byly niesamowicie aromatyczne. Dodawalam tez do kawy- super. Kawe bedziesz mogl miec na jesieni czy zima- zbierz zoledzie, wysusz je, podpiecz w piekarniku lub upraz i zmiel. Jeszcze tego nie wyprobowalam- zaplesnialy mi zoledzie, ktore zebralam, zanim zaczelam je suszyc. Ale w tym roku lepiej sie przygotuje.
    Nie wiem, czy tam gdzie mieszkasz znajdziesz, ale polecam komose (łoboda, lebioda)http://survival.strefa.pl/r/komosa.htm
    Ja robie z niej salatki, robilam tez z niej dania jednogarnkowe i jajecznice na komosie (ale Ty chyba nie bedziesz mial jaj...)
    Jak najbardziej polecam szczaw- dodawalam go ostatnio do salatki- zastepowal smak cytryny czy octu winnego.
    Jak jeszcze przypomne sobie jakies inspiracje albo cos z mojej praktyki- napisze.
    Pozdrawiam Cie i powodzenia!
    Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Na razie to mi brakuje sytego pożywienia. Mam sporą różnorodność dzikich roślin, ale one nie zaspokajają głodu (w każdym razie takie są moje doświadczenia). Powodują zapewne zdrowie i dobre samopoczucie, ale masa ubywa w szybkim tempie :). Pozdrawiam

      Usuń
  6. Wydajesz się świetnie przygotowany; to co mi przychodzi do głowy, to wymiana towarowa - umiejętności za jedzenie, czas za jedzenie, wiedza za jedzenie, jedzenie za jedzenie:-)

    kibicuję Ci, będę często zaglądać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygotowany teoretycznie :). W praktyce potknięcie za potknięciem, ale z każdym dniem lepiej. Wymiany towarowej w tym roku nie chcę robić - by się przećwiczyć. W przyszłości oczywiście, jestem w pełni serca zwolennikiem takiej wymiany. Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Będę zaglądać i kibicować!
    Czekam na częstsze relacje - no i wiadomosć co z pszczołami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sól znajdziesz w korzeniu pokrzywy,po wykopaniu dobrze wypłukać podzielić na kawałkii ususzyć. Potrzebną ilośc wrzucić do gotowania potrawy.

      Usuń
    2. Dzięki za ciekawy pomysł. Pierwszy raz o tym słyszę i niebawem przećwiczę. Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Jeszcze chwilka i opiszę, mocne przeciążenie :). Wydaje się, że jeden ul już działa poprawnie. Dziś pszczoły regularnie kursowały na "pastwisko". Dam im chwilę odpoczynku i za kilka dni zrobię przegląd.

      Usuń
  8. Gratuluje pomysłu i życze wytrwałości.
    Sam staram się uzyskać jak największą samowystarczalność z malego gospodarstwa rodzinnego. Oprócz wielu roślin mam kury,króliki,kozy i konie (również jako siła pociagowa).
    Myśle że trochę za ambitne cele sobie postawileś, wydaje mi się że zaczynając "od zera" trzeba ze trzy lata na rozwinięcie produkcji rolnej. Ale może ci sie uda, trzymam kciuki i będę zaglądał na bloga.
    Pozyskiwacz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję sporego gospodarstwa. Oczywiście masz rację, że za kilka lat dopiero będę coś wiedział. Ale teraz jest bardzo ciekawy okres odkrywania nowych lądów :). Pozdrawiam I.

      Usuń
  9. The Barefoot Beekeeper to świetna książka! Przymierzam się do małej pasieki, kiedy to już na dobre wyląduję na Podlasiu.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej. Gorąco polecam małą pasiekę. Może nawet warto zanim na dobre wylądujesz? :)

      Usuń
  10. Moim zdaniem całkiem dobry czas na start, szczególnie , że pojawiły się nasiona pokrzywy. To dobre źródło tłuszczu, chociaż zbieranie zajmuje sporo czasu. Niedługo rownież nasiona wiesiolka. Tymczasem wiesiolek liście, kwiaty i owoce czyli torebki z owocami. Liście i kwiaty na surowo , owoce do gotowania. Jadalny jest rownież korzeń, wiosną - korzeń jednorocznej rośliny, czyli takiej , która jeszcze nie kwitla (tak jak przy lopianie).
    Swietnie, że będziesz miał kury!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kura kurze nie rowna, warto rowniez wiedziec cos o jajkach pochodzacych z okreslonego gatunku. Rownej wieklosci jajka moga miec rozne proporcje zoltka do bialka. Wiecej wartosci odzywczych jest zoltku niz bialku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak dokładny to ja nie jestem :). Nasze kury potrzebowały trochę czasu zanim przyzwyczaiły się do nowego miejsca. Jajka niosą niezbyt duże ale bardzo smaczne. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Nie mozna przekazac komus wiecej niz sie samemu posiada

      W mysl tej zasady z ziemi, kur. trzody itd nie mozna pozyskac wiecej mineralow lub innych skladnikow odzywczych niz sie w nich znajduje. Ziemie gorskie zwlaszcza zbocza zwykle sa ubogie, bo wyplukane, np z jodyny. Stad dieta ludzka nie moze tych mineralow pozyskac chyba, ze je sie doda do ziemi, paszy lub sami je spozyja. Kelp, wodorost morski, jest jednym z najlepszych zrodel roznych mineralow a szczegolnie jodyny. Ja wybralem sobie kelp organiczny pochodzacy z islandkiej firmy Thorvin. Sklonilo mnie do tego to, ze uzywa go, jako skladnik do paszy dla kur, premakulturzysta, zwolennik Sepp'a Holzer'a. Ten wodorost jest dodawany nie tylko do pasz zwierzecych ale rowniez i do gleby. Sa i tacy co dodaja pol lyzeczki takich "wiktualow" do wlanych posilkow!

      Usuń
    3. wodorosty morskie sa jak najbardziej jadalne i bardzo zdrowe, co tydzien kupuje u nas na targu u fischmanna salatke morska -jest dobrze przyprawiona i pyszna w smaku...

      Usuń