niedziela, 27 października 2013

Ziemianka

Cywilizacja powoduje, że tracimy podstawowe umiejętności, czy raczej zastępujemy stare umiejętności nowymi. Jedną ze starych jest oszacowanie ilości zapasów potrzebnych na zimę. Straciliśmy również coś cenniejszego – wolny czas. Fukuoka opisywał zimę jako czas wyjątkowego odpoczynku dla tradycyjnego japońskiego rolnika. Od Świąt Nowego Roku przez trzy miesiące rolnik miał przez całe dnie wolne. Jego głównym zajęciem były spacery, polowanie na zające, spotkania z przyjaciółmi, sztuka. Przy diecie opartej o ryż i warzywa czasochłonne prace związane z opieką nad udomowionymi zwierzętami odpadały w zimie. Filozofia zen ułatwiała oczyszczenie otoczenia ze zbędnych przedmiotów, które robią z nas niewolników i wymagają wiecznej uwagi, naprawiania, sprzątania. W ten sposób powstawała przestrzeń na kontakty z ludźmi, myślenie i twórczość.

Dzisiaj dokonaliśmy wielkiego „postępu”, w efekcie którego zamiast trzech miesięcy mamy w okolicach Świąt Bożego Narodzenia wolne przez tydzień. Czy na pewno wolne? Na tyle zatraciliśmy spokój ducha, że Święta to dla wielu okres podwójnej aktywności, która w kulminacyjnym momencie pozostawia kilka godzin na prawdziwe bycie z bliskimi. Potrzebujemy tak wielkiej otoczki i celebry zanim będziemy mogli odpocząć, że odpoczynek jest już w zasadzie niedostępny. 

Ilość wolnego czasu jest dobrą miarą rozwoju. Czy reklama każdego z wynalazków nie obiecywała zaoszczędzenia czasu? Jaki jest efekt naszych wynalazków? Jeśli miarą jest wolny czas to cofamy się w dużym tempie i osiągnęliśmy już poziom niewolnika, który musi pracować całe życie, by przeżyć. Mimo to mamy wysoką samoocenę, a wizerunki ludzi z  epoki kamienia łupanego, w szczególności Neandertalczyków, zawsze przypominają osoby nierozgarnięte, mówiąc nieładnie – przygłupawe. Oni – prymitywni, my genialni i cywilizowani. Tyle, że łowca-zbieracz jakim był Neandertalczyk poświęcał cztery godziny dziennie na poszukiwanie pożywienia i miał w porównaniu z nami ogromną ilość wolnego czasu, który spędzał z rodziną.

No więc ile potrzebujemy zapasów na zimę? W książce Root Cellaring - Natural Cold Storage of Fruits & Vegetables znalazłem zestawienie potrzeb dla pięcioosobowej rodziny, które załączam poniżej tego wpisu. Miarą są buszle (bsh.), czyli około trzydzieści pięć litrów. Zestawienie jest amerykańskie, ale może być przydatne jako podpowiedź w naszych warunkach.

W pierwszym roku gospodarzenia moje zapasy na zimę są skromne. Dwie półki słoików z owocami i ziołami, suszone grzyby, worek gryki, kilka selerów i kilkadziesiąt kilo ziemniaków. Do tego dojdzie jeszcze sporo kapusty kiszonej – myślę, że około 20 litrów.

Ziemniaki postanowiłem przechować w zakopanej skrzyni. Skrzynia pozbawiona dna ma wymiary 120 x 70 cm i głębokość 50 cm. 



Wsadziłem ją do wykopanego dołu, na dnie wysypałem dziesięć centymetrów kamieni służących za dren. Na to warstwa słomy, ziemniaki i kolejna warstwa słomy jako izolacja od góry. Na dachu skrzyni ułożę jeszcze kilka kostek słomy. Mam nadzieję, że w ten sposób ziemniaki nie przemarzną. Powinny starczyć do lutego, może marca.

Ta przegródka po lewej to miejsce na bulwy drugiego gatunku – nadgryzione przez nornice. Będą zjedzone w pierwszej kolejności. A ziemniaki trzeciego gatunku, prawie w całości schrupane przez gryzonie – te już kury zamieniły na jajka.

Wracając do trybu życia dawnego rolnika, to musiał być wielki moment, kiedy wszystkie zbiory znalazły się w końcu w spiżarniach, piwnicach, ziemiankach, kopcach. Od tego momentu czas zwalniał i przechodził w rytm przynoszenia zapasów z piwnicy, gotowania i odpoczynku. Czas wiary i nadziei na szczęśliwe doczekanie wiosny.

Może się mylę. Może prac było znacznie więcej. W każdym razie chciałbym to sprawdzić i kiedyś przeżyć taką leniwą, prostą zimę. Bez samochodu, bez telefonu, telewizji i Internetu, bez wychodzenia do miasta, bez tak zwanej pracy zawodowej. Gdy dzieci dorosną J.

Zestawienie zapasów na zimę

wg. Root Cellaring - Natural Cold Storage of Fruits & Vegetables zestawienie zapasów na zimę dla pięcioosobowej rodziny. Miarą są buszle (bsh.), 
  • buraki: 1-2 bsh. ,
  • marchewka: 2-3 bsh. ,
  • kapusta: około 30 główek,
  • brukselka: około 10-15 roślin w ogrodzie,
  • chińska kapusta: 20-30 główek,
  • seler naciowy: 10-20 łodyg,
  • rzepa: ok. 1 bsh. ,
  • ziemniaki: 6-14 bsh. ,
  • słodkie ziemniaki: 2 bsh. ,
  • cykoria: 10-20 roślin do przechowania, więcej na grządce do użycia późną jesienią,
  • dynia: 30-40,
  • cebula: 1-2 bsh. ,
  • pasternak: 1-2 bsh. ,
  • ang. salsify: 1/2 - 1 bsh. ,
  • por: 15-40 roślin,
  • seler korzeniowy: 1/2 - 1 bsh. ,
  • jarmuż: 15-30m rządek,
  • ang. winter radish: 1/2 - 1 bsh. , 
  • kalarepa: 1/2 - 1 bsh. ,
  • czosnek: wedle uznania. 8 metrowa grządka z 4 rzędami roślin powinna zapewnić wystarczającą ilość.

38 komentarzy:

  1. Jakiego drewna użyłeś na skrzynię?
    dziadek twierdził,że do ziemi to tylko modrzew nasączony pokostem
    Czy zabezpieczałeś je jakimś środkiem od strony ziemi ?

    Pozwol że się się pochwalę:
    W starym rozkradzionym "zupełnie" domu znalazłem 20 słoików WECKA., dokupiłem gumki i sprężynki. i są.. pełne marynowanej papryki...W tym roku mogę spokojnie omijać w markecie połki z słoikami z : papryką, ogórkami, sałatkami warzywnymi, sosami pomidorowymi, dżemami.

    Polecam robienie i konserwowanie syropu z kwiatów czarnego bzu. drzewiwej był to niezbędnik w każdej piwnicy. Wyciągany na początku pory przeziębień.
    Herbata z kwiatów lipy i suszonych kwiatów czarnego bzu + miód -> keeps the doctor away.
    Na przednówku z suszonej pokrzywy, głogu, dzikiej róży.

    btw. Czy posadziłeś sobie topinambur?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej. Użyłem resztek desek świerkowych, nie zabezpieczyłem ich niczym. Pewnie za 4 lata będą do wymiany. Gratuluję znaleziska :). Niestety nie zebrałem w tym roku bzu. U mnie nie rośnie (jeszcze) i zabrakło mi czasu, by poszukać w okolicy. Mam trochę topinamburów. Owce mi zjadły liście, więc bulwy były malutkie - akurat na nasadzenia na kolejny rok. Pozdrawiam

      Usuń
    2. a głóg? dzika róża? Śliwa tarnina ? pigwa? inne?
      Czy udało Ci się namierzyć okoliczne stanowiska/posadzić swoje?

      Nie szkoda trochę desek? Jeśli nie masz własnego lnu lub chęci na zakup pokostu :) to moze choć jakim naturalnym olejem by nasączyć?

      Dzięki za nadanie o książce!
      Już jest na Kindlu.
      Ciekawym co tam bracia zza oceanu za mądrości nagromadzili.
      I znów się pochwalę :) u mnie dziś w pryzmie kompostowej rekord : 68 deg C.
      Niestety bez instalacji do odzysku tej energii. Więc grzeją się koty :)

      Zauważ że są dwie odmiany topi.. Jedna osiąga większą masę bulwy (+ luźna gleba)
      http://goo.gl/ZgshI0.
      pozdrawiam z pierwszym śląskim marznącym deszczem!
      Dierżyjtes! ;-D

      Usuń
  2. Święte słowa z tym eksluzywnym niewolnictwem.
    W moim mieście jest bezdomny młody chłopak, nigdy nie żebra, nie czuć od niego alkoholu. Wszyscy mu współczują i psioczą na MOPS, że powinni mu pomóc, dac mieszkanie, załatwic pracę (obarczyc rachunkami, pitami, abonamentami, czynszami, zmartwieniami jakich dotąd nie miał).
    Piękny dzień, Polska Złota Jesień - on podziwia przyrodę, wystawia twarz do słońca, słucha śpiewu ptaków. Ja w tym czasie śpieszę się jadąc samochodem wdychając spaliny i przysłaniając sobie promienie słoneczne aby lepiej widzieć drogę, ale to On jest nieszczęśliwy .... to tak w wielkim skrócie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie czasy, że proste życie jest zakazane i każy chce innych zmieniać :). Pozdrawiam

      Usuń
    2. Wszystko pięknie, ale jak sobie ten chłopak radzi zimą? Wtedy to już tak różowo nie jest.

      Usuń
  3. Salsify to pewnie wężymord, czyli scorzonera - fajne warzywko korzeniowe, sadziłem w tym roku.

    Zapytam przekornie - skoro nadejście zimy to zapowiedź takiej idylli, skąd w dawnej literaturze tyle opisów niecierpliwego oczekiwania jej końca i budzących grozę przednówków? ;) Czyżby dawni rolnicy nie byli dość przezorni aby sobie zapewnić zapasy wystarczające do komfortowego przetrwania?
    Co do prac, to jednak większość rolników utrzymywała zwierzęta gospodarskie, prowadziła zimowe prace leśne, w wielu rejonach zima to okres stawiania sideł i polowań, a do tego trzeba było zadbać o naprawy, prząść, szyć, cerować, odśnieżać, zajmować się stolarstwem, ciesiołką i innymi rzemiosłami, a że ludzka natura niespokojną jest, to i za praca do miasta się udawać niejednokrotnie ...
    Myślę, że istnieje kolosalna różnica w znaczeniu terminu "przeżyć zimę" - dla dawnych rolników była to sprawa życia lub śmierci w dosłownym znaczeniu, a dla nas "przeżyć" oznacza spędzić miło czas w oderwaniu od tzw. zdobyczy cywilizacji, mając jednakże w odwodzie wszystkie jej zdobycze, na wyciągnięcie ręki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc niewiele wiem na temat tego jak wyglądała dawniej zima. Wiem jedynie, że wielkie głody w Irlandii, na Ukrainie czy w Chinach były spowodowane działaniami państwa. Na pewno nie było łatwo, ale sądzę, że ludzie świetnie sobie radzili - jeśli tylko wojsko nie przeszło i nie zżarło zboża pod zasiew w kolejnym roku. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Zima dawniej, jak i dziś to pora większego zużycia "paliwa", czyli drewna, o które należało się starać od poprzedniej zimy lub wiosny. Oszczędzano przez bliskość zwierząt gospodarskich (krowa to niezły grzejnik!). Pozyskanie opału wymagało albo posiadania własnego lub wsiowego lasu, albo zakupienia go od właściciela, a zapłatą była albo gotowizna albo produkty własnego wyroby, z czasem coraz niechętniej przyjmowane. Zima często bywała czasem oderwania od reszty świata (zawieje, zaspy, liche drogi, odległość, krótki dzień). Zima była czasem sennego przetrwania ze skrupulatnym liczeniem, czy wystarczy zapasów. Chciałabym też zwrócić uwagę, że przednówek wcale nie wypada na miesiące zimowe, lecz wiosenne - "przed nowym" - zanim pojawi się cokolwiek zdatnego do zebrania z tego, co w nowym roku urosło. Stąd w przednówku pojawiały się na talerzach perz, pokrzywa, podbiał i inne zieleniny, których przecież nikt spod śniegu nie wygrzebywał. Nie można też było wtedy pozyskać za bardzo mięsa, gdyż na zimę często pozostawiało się minimum zwierząt, by wystarczyło karmy. Ostatnie uboje robiono na Wielkanoc, zaś rodzące się pod koniec zimy zwierzęta i klujący się drób jeszcze się do konsumpcji nie nadawały, podobnie jak starsze osobniki - matki - które musiały karmić swoje dzieci. Przedłużająca się zima była prawdziwym przekleństwem, gdyż brak było wszystkiego co zielone, a czego potrzeba do karmienia zwierząt. Weźmy jednak pod uwagę, że jeszcze w styczniu bawiono się w karnawale nie żałując sobie jadła i napitków. Najdłuższe posty pojawiają się jesienią i zimą - jeden przerwany Bożym Narodzeniem i karnawałem, a zaraz po nim ten Wielki, który oszczędzał jedzenie pozwalając uzupełnić pojawiające się braki w organizmie na Wielkanoc, po to, by znów jadać chudo przed obfitością kolejnych zbiorów.
      Jeżeli dodamy do zimowych miesięcy wysoką cenę oświetlenia (odczuwalną nawet w bogatych dworach i domach) to zima jawi się nie tylko jako czas odpoczynku, ale wręcz uśpienia i stagnacji, kiedy to wykonywano prace konieczne, na które brakowało czasu w okresie letnim. To faktycznie był czas przeznaczony na bycie z najbliższą rodziną - trochę z konieczności, a trochę wyboru. Dziś ten czas odpoczynku jest nam odebrany przez nieustanną pogoń za czasem, który odbierają nam tryby dzisiejszych realiów.
      PS - wrzućcie telewizory! zdziwicie się jak wiele czasu odzyskacie, wiadomości istotne i tak do Was dotrą.

      Usuń
    3. "PS - wrzućcie telewizory!"
      Już dawno to zrobiłem. Strata czasu to jedno ale jeszcze gorsze to to, że telewizor wyrabia pasywność. Lepiej być aktorem niż widzem a także twórcą np. informacji niż jej konsumentem.

      Usuń
    4. Salsify to salsefia, coś innego niż skorzonera/wężymord. No, w każdym razie łatwiej się ją obiera:)
      Mój mąż siedzi i czyta, i ciągle mi tu coś pokazuje wartego uwagi, tylko patrzeć jak nas zaciągnie w podobne realia, będzie sobie pracował zdalnie, a ja będę przędła i tkała przez całą zimę:)
      Bardzo mi się tu podoba, ciekawa jestem następnych postów. Serdecznie pozdrawiam. F.

      Usuń
    5. "PS - wrzućcie telewizory!"

      ja nie do końca wyrzuciłem TV, ale radykalnie go zminimalizowałem - dało mi to niespodziewane rezerwy czasu...

      no i teraz bloguję :)

      Usuń
  4. Jeśli już mowa o samowystarczalności, to zimową porą kobiety przędły i tkały, darły pierze z gęsi i kaczek nazbierane jesienią, szyły, haftowały. Mężczyźni jak powyżej, plus rąbanie drewna i palenie w piecach. Nie jest lekko na wsi zimą i teraz, zwłaszcza, gdy śnieg zasypie. Mieszkam na Podlasiu, gdzie lud prawosławny świętuje cały styczeń. Biesiaduje bardzo często w gronie rodziny i sąsiadów w długie zimowe wieczory. A na przednówku mocno dokucza brak witamin, nowalijek, kuszą te sklepowe, a nie o to chodzi, nieprawdaż? Kiełki, cebula w doniczce i zielona pietruszka nieco poprawia humor, ale głód jest odczuwalny... ES

    OdpowiedzUsuń
  5. Literatura zwykle nie była pisana przez chłopów, poza tym z założenia miała czemuś służyć, przedstawiała więc sytuacje skrajne i "duszoszczipatielne". Bywało różnie. Fakt, że zajęc nie brakowało, ale jednak zimą było ich mniej. Bo jak nie ma netu, telefonu, książek i innych takich, to jak już się człowiek wyśpi i wypocznie, to ma ochotę coś robić, żeby się nie zanudzić.
    Co do braku witaminek - u nas takim przednówkowym rarytasem są szparagi (do zbioru już pod koniec kwietnia) oraz zimująca pod śniegiem roszponka i szpinak (do zbioru jeszcze wcześniej). Wysadzam też samosiejki sałaty w inspekcie, przykrywam porządnie, po czym już w marcu ściągam to przykrycie. Na Wielkanoc mam już ładne sałaty. Marzy mi się tunel ogrzewany, choćby piecem rakietowym (ludzie mają tu takie do sadzonek tytoniu), to już w marcu wszelkie nowalijki by były.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy Eskimosi zima zyli bez witamin? Produkty pochodzenia zwierzecego i z tlustych ryb maja wiecej witamin i istotnych wartosci odzywczych niz tropikalne zielone delikatesy. Tam gdzie ludziom zyje sie lepiej tam wiecej sie zjada np wieprzowiny. Mieszkancy Hong Kongu jedza cztery razy wiecej wieprzowiny niz Rosjanie. Watroba wolowa pod wzledem witamin i mineralow jest w zdecydowaniej czolowce. Moze dlatego jej zalety sa skrzetnie omijane. Chlop zima, z braku dostatecznego naswietlenia slonecznego mial dostatek witaminy D w smalcu podobnie jak Eskimos w jego diecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko weź pod uwagę jedną zasadniczą rzecz, Eskomosi jedni to na surowo!

      Usuń
    2. "Eskimosi jedli to na surowo!" tzn wiedzieli jak sie odzywiac i oszczedzali na czasie nie myjac garnkow:) Ostatnio ja sam codziennie jem surowego tatara, czasem i surowa watrobe (miesa uprzednio zamrazane). Ciekawe: Japonczycy znani z dlugowiecznosci czesto jedza surowe ryby, Mongolowie swego czasu zawladneli polowa swiata moze dlatego, ze pili swieza krew prosto z konskiej zyly!

      Usuń
    3. Eskimosi chorowali na choroby serca i młodo umierali. Czytałam badania.

      Usuń
    4. badania naukowe sa czesto manipulowane-chodzi tu o pieniadze...
      nasza dieta uwarunkowana jest glownie klimatycznie i jest roznica miedzy eskimosem a np hindusem... w naszej strefie klimatycznej-np. jedzenie miesa ma sens tylko w zimie..choc zimy sa coraz cieplejsze-przynajmniej tam gdzie mieszkam...

      Usuń
  7. Witam.Dopiero kilka dni temu trafilam na Twoj blog i wlasnie skonczylam go czytac. Niesamowicie wciaga i trudno sie oderwac i wrocic do domowych obowiazkow. Gratuluje wytrwalosci i pomyslowosci. Wiele z Twoich doswiadczen mam nadzieje wykorzystac. Postaram sie dotrzec do ksiazki o uprawie warzyw w zimie. Sama czytalam kiedys o tzw. podziemnych szklarniach (underground greenhouse), w ktorych mozna uprawiac warzywa caly rok w zimnych klimatach - wykorzystuje sie cieplo ziemi. Sa one wkopane ok 1.5 - 2 metry w ziemie z dachem zwykle z przezroczystego plastyku skierowanego ku sloncu (poludnie). Jest to metoda biedoty by uzyskac jakie sa uprawiane w znacznie cieplejszych strefach klimatycznych.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej. Dzięki za miłe słowa. Kiedyś czytałem o podziemnych szklarniach, gdzie na dole mieszkały króliki, a nad nimi rosły rośliny - nawet w zimie. Na razie mam ręce pełne roboty i na nową konstrukcję się nie porywam. Ale pewnie po zimie przyjdzie energia na nowe projekty :). Pozdrawiam i powodzenia!

      Usuń
  8. Witam, i dziękuję za uwagi o tym, że nie umiemy odpoczywać. Mam mnóstwo czasu wolnego, bo pracuję zdalnie i według własnego uznania, ale zupełnie nie umiem korzystać z dobrodziejstwa wolności :). Dzięki też za przypomnienie filozofii zen, im mniej mamy, tym jesteśmy szczęśliwsi, taka prawda i trzeba o tym pamiętać:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :). Zen: świetna droga i w praktyce działa. Często jednak ego się mocno opiera, by pozbywać się kolejnych przywiązań. Ja zmierzałem w kierunki minimalizmu, ale teraz widzę, że jedne uwikłania zamieniłem na nowe. Jestem teraz uwikłany w opiekę nad zwierzętami i ogrodem. Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. podziwiam
    ja jestem magistrem rolnictwa , a był czas kiedy się tego trochę wstydziłam.
    Teraz jestem szczęśliwa, że są ludzie, dzięki którym podejście "do wsi się' zmienia.
    No ale i wieś się zmienia bo chociaż mieszkam na wsi (prawie całe moje życie,z wyboru)i to robi się tu coraz ciaśniej...więc uciekamy pod słowacka granicę i na początek zaprosimy do nas wymarzoną rodzinkę pszczelą...
    2 warkocze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej. Ja widzę u wielu osób, że zmienia się sposób patrzenia na świat. Coraz więcej moich znajomych docenia prostotę i powrót do korzeni. Pozdrawiam

      Usuń
  10. Dostałam nagrodę. Liebster blog award. Nagroda wiąże się z pewnymi zobowiązaniami - trzeba odpowiedzieć na 11 pytań i wskazać 11 blogów, które chciałoby się do tej nagrody nominować. Mają to być blogi, które zasługują na polecenie i które warto odwiedzać. Wybrałam Twój blog i oddaje pałeczkę w Twoje ręce – wymyślanie pytań też może być zajęciem na długi wieczór.
    Pozdrawiam serdecznie
    Gabrysia

    PS. moja lista pytań:
    I moje pytania:
    1. Twoje ulubione zajęcie w jesienne wieczory?
    2. Najpiękniejszy prezent otrzymany w dzieciństwie?
    3. Najstarsza zachowana pamiątka związana z przyjacielem z dzieciństwa?
    4. Twoja wymarzona podróż, którą chciałbyś odbyć?
    5. Preferujesz czytanie książek, czy oglądanie filmów?
    6. Najweselsze przeżycie/psikus z lat szkolnych?
    7. Wystrój domu - nowoczesność, czy starocie?
    8. Wypielęgnowane rabatki i grządki, czy "dzicz" naturalnego ogrodu?
    9. Najmilsza tradycja rodzinna?
    10. Ulubiona praca domowa lub kuchenna?
    11. Ulubiony rodzaj muzyki, której słuchasz zawsze i wszędzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za nominację! Trochę mi zeszło, przepraszam :), Nie byłem w stanie wybrać tylu blogów, bo chyba tylu łącznie nie odwiedziłem :). Nie jestem też dobry w pytania i odpowiedzi :). Może w zamian załączam moją listę wartościowych książek, która jest dostępna z głównej strony bloga. Jeszcze raz dziękuję i mam nadzieję, że się nie gniewasz. Pozdrawiam

      Usuń
  11. witaj :)

    podoba mi się ten blog. dopiero co go znalazłem., będę czytał.
    polecam:

    W zgodzie z naturą Twój ogród, Podręcznik naturalnego ogrodnictwa - Annelore i Hubert Brus Z Gerhard Schidt

    Walden - Thoreau

    Akademia Bosej Stopy

    Anastazja - W Megre

    Patryk
    paatryyk@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Brawo, o to chodzi, żeby choć trochę być samowystarczalnym i coś umieć zrobić a nie iść za tłumem, tak jak Ci inni narzucają. Co do żywności - sama w niej chemia, kusząca kolorowymi opakowaniami, ale właśnie trzeba tej świadomości jak jest naprawdę. Natura jest bogata, ale wraz z rozwojem techniki człowiek sam ją niszczy albo inaczej wmawia się nam że bez chemii nic nie urosnie a to g. prawda, potrzeba tylko odpowiedzialności i niemarnowania jedzenia. Serdecznie pozdrawiam.Będę tu zaglądać.René. P.S. U mnie na zimę 300 słoików przetworów - kapusta i ogórki na zmianę a co.:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam .czytając bloga.mam pytanko ile ma PAN ziemi ,łąk w tym gospodarstwie, jakie hoduje Pan zwierzęta bo widzę zdjęcie owiec, mażą mi się kozy i barany....PYTAM bo podobnie jak Pan-- ja obecnie przerobiłem domek letniskowy w Przemeckim Parku Krajobrazowym- NATURA 2000 na dom mieszkalny--mały-136m2 -dokupiłem 2 działki na sad - zdun postawil nam grilo- wedzarnie z piecem chlebowym oraz płyta żeliwna wraz z żeliwnym piekarnikiem, zasadzone ok 26 drzew owocowych + 4 kasztany jadalne+ 4 jagoda goja,morwy białe i czarne+krzewy porzeczki od białej ,czerwonej , czarnej z agrestami piennymi - 20- krzaków borówki amerykańskiej oraz 20 jagody kamczackiej, nasadziłem winorośl zrobiłem winnice na 3 arach , 1 ar--maliny 1 ar truskawek-- 1ar na zielnik itp warzywnik 4 ary, zasadziłem wierzbę energetyczna--- drewno na rozpałkę oraz pszczoły dobry pożytek..dużo leszczyny--ale ostatnio przeczytałem ze wywołuje alergie- nie wiem czy jej nie przesadzę na skraj lasu. Moim planem było podobnie jak Pana mieć swoje rzeczy do konsumpcji -zasadziłem wszystko co daje owoc i co można zjeść, występuje jako sadzonka na terytorium POLSKI i NIEMIEC niestety na plony muszę poczekać min 3 lata, dużym problemem było poszukanie dawnych odmian jabłoni ,śliw grusz itp i je zaszczepienie na nowych drzewkach ...mam tam również już 4 ule wielkopolskie Pszczoły 4 gatunki zobaczymy której odpowiada mikroklimat -pasieka założona 2013r, zarejestrowana i zapisałem się do ZPP w przyszłości max 12-16 uli.. w 2014 plany budowy piwnicy ziemnej min 2 max 3 pomieszczenia po 10m2.... opisałem pokrótce moje małe osiągnięcia nie w celu chwalenia ale mam możliwość dokupienia 4 he - oddalonych o 500m . żonka mówi ze starczy i dość ,,,a mi troszkę mało......miał bym miejsce dla kozy i barany bo obecnie już gruntu by mi w sumie na to zabrakło......Proszę o odpowiedz albo poradę na
    dl100@o2.pl......POZDARWIAM.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od wczoraj czytam blog. Zacząłem od suszarni (czytać), bo to chodzi mi po głowie (w lecie przejmujemy siedlisko, w którym zaczniemy eksperymenty :) )... Im więcej czytam, tym bardziej wciąga - gratulacje! Co do starych odmian owocowych drzew, to wczoraj trafiłem na stronkę http://stareodmiany.pl/ widziałem, że tam mają ofertę takich drzewek :) Zaciekawiły mnie Pana eksperymenty z pszczołami. Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy... Życzę sukcesów! Grzegorz.

      Usuń
  14. Kiedyś na wsiach życie zimą faktycznie spowalniało ale faktycznie było ciężkie. Ludzie nie mieli szansy zebrać wszystkich elementów składanki zwanej "samowystarczalność" w jednym gospodarstwie bo...nie było książek, sieci i innych nośników informacji. Teraz mamy: pryzmę kompostową, panele solarne, fotowoltaikę, piec rakietowy, permakulturę, probioemy, kooperatywy, domy ocieplane słomą i gliną. Zapraszam na ABS i Cohabitat. W Cohabitacie przygotowujemy publikację - zestaw wraz z projektami i kosztorysami pozwalający na życie w samowystarczalności.

    OdpowiedzUsuń
  15. No i ważny aspekt ze względów nie tylko ekonomicznych ale i etycznych. Teraz nie musimy produkować karmy dla zwierząt, ani zajmować się nimi w zimie. Możemy żyć na roślinach jeśli tylko chcemy. To wiele obowiązków odejmuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wlasnie-popieram bo:
      https://www.youtube.com/watch?v=ckKYrqJ6Zjg

      Usuń
  16. Polacy też mają literaturę rolniczą i ogrodniczą, polecałabym zajrzeć :) A ziemianka jest za płytka, skrzynia jest niepotrzebna. Ziemianki nie bez powodu mają przekrój pi razy oko trójkąta. Niestety, i tam się lęgną nornice i myszy. Mój brat uśmiercał je drewnianym młotkiem jako dziecię... Ziemniaki można też trzymać po prostu w piwnicy szopy/stodoły o ile się ją ma.

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja pamiętam z dzieciństwa kopce, w których mnóstwo ludzi z powodzeniem przechowywało ziemniaki, może pomysł się przyda? O ile mnie pamięć nie myli, wyglądało to tak: wykopany płytki dołek w ziemi (może 30- 40 cm) o średnicy przewidywanego kopca, na to wrzucone na kupkę ziemniaki, przykryte liśćmi zwożonymi jesienią z lasu a następnie ziemią. Proste jak budowa cepa, nic nie marzło i deski nie potrzebne:)
    Natomiast na lato inny patent (to już była epoka lodówek, więc nikt nie stosował, ale babcia mi opowiadała, że dawniej było to bardzo powszechne rozwiązanie) Kopało się w ziemi dołek, taki pewnie jak Twoja ziemianka, tylko bez desek. Zimą wkładało do niego bloki czystego lodu, jak najwięcej, zostawiając trochę miejsca na żywność, a następnie przykrywało deskami, które często były całe pokryte ziemią i trawą. Latem taka ziemianka służyła za świetną lodówkę, w której długo przechowywano np. ubitego świniaka. Może kiedyś się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak mozna warzywa odmierzać litrami?

    OdpowiedzUsuń
  19. Można powiedzieć, że buszel to wiadro - masz konkretną pojemność w litrach, ale jak włożysz tam ziarno czy kapustę to robi Ci się waga, oczywiście buszel kapusty buszlowi ziarna równy nie będzie.

    OdpowiedzUsuń