czwartek, 26 grudnia 2013

Choroba cywilizacyjna

Choroba cywilizacyjna

Trawiasty jak co rano punktualnie o szóstej przyniósł kostkę pachnącego siana. Rozłożył równo do dwóch paśników tak, byśmy mogli wygodnie zjeść. Jego obowiązkiem jest zapewnianie nam świeżej lub suszonej trawy.

- Mamo, czy oni od zawsze nam służą?
- Nie kochanie – odpowiedziała stara owca. Dawno temu Trawiaści byli rozwiniętą cywilizacją. Potrafili się powstrzymywać jak przystało na rozumne zwierzęta. Żyli tak jak my w stadach, które zwali plemionami. Powstrzymywali się przed gnieżdżeniem w zatłoczonych miastach. Zbierali świeże jedzenie w lesie i na łąkach. Powstrzymywali się od osiadłego trybu życia i zjadania nieświeżego, zakonserwowanego pożywienia. Szanowali starszyznę i potrafili rozwiązywać spory w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem i doświadczeniem. Powstrzymywali się od tworzenia pisanych praw, które rozwiązując jeden problem wprowadzają cztery nowe.
- Jak oni spędzali wtedy czas mamo?
- Mniej więcej cztery godziny dziennie szukali pożywiania. Resztę dnia spędzali na odpoczynku, na zabawach z dziećmi, na obserwowaniu świata, na rozmowach z przyjaciółmi. Tworzyli piękne malowidła na ścianach jaskiń. Byli szczęśliwi.
- Jak to możliwe mamo, że Trawiaści tak nisko upadli?
- Nie wiadomo do końca. Nieźle się zapowiadali i przez jakieś trzysta tysięcy lat zmierzali w dobrym kierunku. Prawdopodobnie sześć - osiem tysięcy lat temu jeden z Trawiastych zapadł na ciężką, dziedziczną chorobę psychiczną. Stracił umiejętność powstrzymywania się. Wkrótce po Ziemi chodziły tysiące jego potomków - wszyscy chorzy. Choroba stała się tak powszechna, że nielicznych zdrowych osobników uznawali za wariatów, których wyśmiewali, spychali na margines a nawet zwalczali. Trawiaści przestali się powstrzymywać. Zapanował chaos i przemoc. Przestali szanować kobiety i dzieci, które zaczęli traktować jak przedmioty. Zastąpili prastary kult kobiety-matki kultem mężczyzny-despoty. Pomiędzy sobą a naturą wprowadzili psychopatycznych pośredników, którzy ogniem i mieczem wytępili prastare wierzenia wprowadzając religie pełne dogmatów i strachu. Ziemię podzielili kreskami na rewiry, którymi rządziły gangi przestępcze zwane państwami. Każdy gang odznaczał się kolorową szmatką zwaną flagą.

Gdy owce dyskutowały podczas leniwego śniadania, Trawiasty – jak zwykle w pośpiechu - wbiegł do auta i pojechał do pracy.

- Mamo, czemu oni nie potrafią odpoczywać bezczynnie tak jak my?
- To jedna z chorób ich umysłu. Cały czas muszą myśleć. Cały czas muszą coś robić. By odpocząć muszą się zmęczyć. Nazywają to sportem. To jedyne zwierzęta, które muszą „zarabiać” na życie. Wszystkie inne po prostu żyją. Trawiaści dostają życie, ale jest ono w ich ocenie niepełne. By było pełne to muszą na nie codziennie „zarabiać”. Trawiaści cierpią na wiele chorób.
- Mamo, a czy my jesteśmy wolni od chorób?
- Potrafimy leczyć nasze choroby. Gdy poczujemy się źle to przestajemy jeść i pozwalamy organizmowi się zregenerować. Skubniemy jedynie odpowiednie zioła, by przyspieszyć samouzdrawianie.
- Mamo, a Czerwona Zmora? Jej nie potrafimy wyleczyć.
Owca zatrzęsła się odruchowo na myśl o Zmorze.
- Masz rację. Trawiaści nas karmią, budują dla nas schronienie przed zimą, nawet wieszają nam kolczyki na uszach, żebyśmy ładnie wyglądali. My cieszymy się pełną wolnością. Musimy płacić cenę za to, że jesteśmy na szczycie drabiny ewolucji i rządzimy światem. Co jakiś czas jedna z nas znika a na trawie zostają tylko czerwone plamy. To straszna choroba cywilizacyjna, której dokładnych przyczyn nie znamy, ale wierzymy, że chora owca wraca do swoich przodków. Czerwona Zmora jest umiarkowaną ceną za życie stada pełne luksusu i wolności. Pogodziliśmy się z nią.

Mała się zasmuciła. Myśl o Czerwonej Zmorze ją przeraziła.

- A czy Trawiaści też cierpią na choroby cywilizacyjne?
- Tak, ale są to w zasadzie choroby degeneracyjne, a nie cywilizacyjne. To bardzo nieszczęśliwe istoty. Całe życie pracują główne po to, by się rozchorować. Cukrzyca, rak, choroby krążenia to ciężko wypracowane owoce ich trudu. Żadne inne zwierze nie wkłada tyle wysiłku w rozchorowanie się co Trawiaści. Są niezwykle konsekwentni i twórczy w rozwoju swoich chorób.

- Strasznie prymitywny ten nasz Trawiasty – westchnęła Mała - ale nawet go lubię. Poczciwy z niego głupolek. Goni bez wytchnienia, by zapracować sobie na choroby i myśli, że nad nami panuje. Tyle, że my się teraz wylegujemy na słońcu, a on tłucze się pociągiem do Warszawy.

59 komentarzy:

  1. czasem się zastanawiam czy życie jest proste czy tylko my chcielibyśmy żeby tak było...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale nastał świt i Trawiaści się obudzą. Owcom też będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Podoba mi się ten sposób myślenia, tylko, że przy obecnej temperaturze to jednak wolę mieć chatę, niż goło po lesie latać, a tak reszta się zgadza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo piękna opowieść Starej Owcy. Przed trzema laty zaczęliśmy czuć ziemię i jej mieszkańców braci mniejszych. Pożegnaliśmy się z miastem. W 50% jesteśmy samowystarczalni. Całe życie mieszkając w mieście marzyliśmy o miejscu oddalonym od ludzi. W tej chwili za sąsiadów mamy liczne wolne, dzikie zwierzęta. Opiekujemy się 5 hektarami łąk. Kilkanaście lat temu wypisaliśmy się z Czerwonej Zmory.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniala "bajka". Jest sie nad czym zastanowic....
    Wiecej wpisow prosze i jak poszlo z ....mloceniem gryki?
    pozdrawiam, satysfakcji i sukcesow zycze!
    Maria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była przerwa, teraz będzie więcej postów :). Młócenie gryki oraz wianie było łatwe. Na razie nie udało mi się zrobić w prosty sposób kaszy. Mam jednak smaczną mąkę gryczaną.

      Usuń
    2. Czyli przejście od matriarchatu do patriarchalnego systemu stało się początkiem zła - agresji, chciwości i rywalizacji zamiast współdziałania. Kobiety nie wywoływałyby wojen.

      Usuń
  6. Piesn trawiastych, naturalne leki na choroby cywilizacyjnie, ponizej
    http://www.youtube.com/watch?v=PTXnKoGYyqM&list=TL2_cUizG3IA8n_d9iQWvYxxiU5UsdWjA1

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniała opowieść.Powinien Pan bajki pisać.Życzę wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. W zasadzie tym się zajmuję zawodowo :). Tyle, że to bajki dla dorosłych. Mądrzy ludzie w krawatach nazywają je raportami :).

      Usuń
  8. Dawno nie czytałem tak trafnej w przekazie historii. Bardzo mnie cieszy że Pan prezes spółki notowanej na GPW ma takie same poglądy jak ja właściel jednoosobowej działalności gospodarczej którą pewnie zamknę za 2 miesiące bo konczy mi się niższy ZUS :-(.
    Jak próbuję przekazac to o czym mówiły owce znajomym, rodzinie i przyjaciołom to patrzą na mnie jak na idiotę. Wręcz słyszę ich myśli - jak Ty biedak możesz Nas pouczać. W najlepszym wypadku słyszę po co Ty się nad tym wszystkim zastanawiasz? Rób tak jak wszyscy, przestań myśleć.
    Nie wiem czy Pan zna filmy Zeitgeist oraz ruch tzmpolska.org. Zapraszam tam na mojego bloga: http://tzmpolska.org/blogi/dariuszg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w dzisiejszych warunkach jest znacznie trudniej uruchomić firmę. Gąszcz przepisów jest nie do ogarnięcia. Te kajdany legislacyjne powodują, że marże są małe i trzeba wyrywać gotówkę konkurencji z gardła. Film ciekawy, dzięki za link. Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Bardzo ciekawy blog, mądra bajka. Wnukom będę opowiadać. Oby Trawiaści szybko się budzili.
    Kibicuję przedsięwzięciu, też bym tak spróbowała, tylko kawałka ziemi jeszcze brak. Kiedyś miałam ogród ale nie na swojej ziemi. Tęsknota przybiera na sile, miasto męczy.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umowa dożywocia - jeden ze sposobów na nabycie ziemi
      Umowa ta w zamian za przeniesienie wlasności nieruchomości zobowiazuje jej nabywcę do utrzymania i opieki nad osobą taką nieruchomośc zbywającą.

      Usuń
    2. Ziemia to podstawa. Czytałem, że w Anglii starsi ludzie udostępniają bezpłatnie ziemię w zamian za uprawę warzyw i możliwość kontaktów z młodymi ludźmi. Myślę, że i u nas to możliwe. Oczywiście dobrze mieć swój kawałek, choć to tak na prawdę nasza fanaberia z całą koncepcją własności. Pozdrawiam

      Usuń
  10. Ekstra blog, od razu przeczytałem wszytko i jestem pod ogromnym wrażeniem. Bardzo Panu kibicuję i czekam na kolejne wpisy. Sam na wiosnę będę przymierzał się do własnego ogródka dlatego, że ja również mam dość sztucznego jedzenia, które tylko niszczy organizm. Od dawna marzy mi się niezależność nie tylko od sklepowego pożywienia, ale także od prądu, wody, gazu i innych mediów. Na szczęście już w tym roku wejdę w posiadanie dosyć sporego terenu z domkiem, gdzie docelowo planuję zamieszkać. Tam na 100% zorganizuję sobie pszczoły, kury, ze dwie krowy i mam nadzieję, że i świniaczki oraz wędzarkę :P Oczywiście również będzie spory ogródek, sad i chciałbym również wybudować przydomową szklarnie. Pola pod uprawę pszenicy czy innych zbóż na pewno wystarczy.
    Ależ to by było życie :D wszystkim takiego życzę :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale, życzę spełnienia marzeń i powodzenia!

      Usuń
  11. Podzielam poglady o naturalnym zyciu
    Ponizej kilka przydatnych zrodel
    krowy gatunku: Jersey lub Guernsey
    zdrowa zywnosc: Weston A Price Foundation i oczywiscie dieta optymalna Dr. Jana Kwasniewskiego i zalecenia dobrego odzywiania w ksiazce autorstwa Sally Fallon pt: Nourishing Traditions
    ulepszanie gleby: biowegiel: terra preta i japonska rzodkiewka daikon
    I to co jest najcenniejsze to wiedza z ktora sie dzieli permakulturzysta z Austrii Sepp Holzer.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy rok gospodarowania był bardzo intensywny, więc na razie nie chcę większych zwierząt. Teraz już wchodzimy w rytm, pojawia się doświadczenie, z każdym dniem jest łatwiej. Dzięki za porady. Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Czekałam, czekałam i się doczekałam na kolejny wpis.
    Teraz przyjdzie mi znów czekać...
    Samych szczęśliwych dni w tym roku życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami trudniej pisać, ale idą lepsze czasy. Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  13. Pięknie opisane. Samych sukcesów życzę w tym Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zima chyba idzie, mój kot żre za dwóch. Widziałam w lesie dużo ucha bzowego, inni widzieli boczniaki. Można kopać kłącza na wzmocnienie (pokrzywa, mniszek...) i topinambur jak się oznaczyło miejsca. Jest jeszcze kalina i mnóstwo rokitnika. Nie dość, że bomba witaminowa to w rokitniku jak na owoc bardzo dużo dobrego tłuszczu. Idźcie po zapasy, to się chociaż uniezależnicie od aptek w razie infekcji i niedoborów witaminowych. A! I pączki choinek do żucia przy przeziębieniu. Pozdrawiam. I dzięki za ten blog.

    OdpowiedzUsuń
  15. Igor, zaglądam pierwszy raz i już wpadłam na dobre.
    Świetny blog - dużo mam z Trawiastego, ale staram się wracać do normalności moich przodków

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi :). Jak już jesteś na ścieżce to tylko kwestia czasu :). Pozdrawiam

      Usuń
  16. Rewelacyjny blog,w podobny sposób eksperymentuje w życiu,tez dążę do samowystarczalności.A post o pszczołach jest super,uśmiałam się bo mój początek z pszczelarstwem wyglądał tak samo-tylko mnie mniej pszczół użądliło:)))pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Niestety moja rodzinka pszczela nie przeżyła zimy. Słyszę od znajomych pszczelarzy, że zima była zbyt łagodna i pszczoły zużywały więcej jedzenia. Pozdrawiam

      Usuń
  17. Świetne opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa, pozdrawiam :)

      Usuń
  18. Nawet rozumiem czemu tak rzadko piszesz, ale dlaczego tak rzadko dzielisz się swoim doświadczeniem? Czekamy wciąż, wieczni marzyciele ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się, ale czasem jest trudniej. W każdym razie notuję, robię zdjęcia i gdy jest czas oraz siły to piszę. Pozdrawiam!

      Usuń
  19. Parę lat temu posłuchałam owiec...
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam .czytając bloga.mam pytanko ile ma PAN ziemi ,łąk w tym gospodarstwie, jakie hoduje Pan zwierzęta bo widzę zdjęcie owiec, mażą mi się kozy i barany....PYTAM bo podobnie jak Pan-- ja obecnie przerobiłem domek letniskowy w Przemęckim Parku Krajobrazowym- NATURA 2000 na dom mieszkalny--mały-136m2 -dokupiłem 2 działki na sad - zdun postawił nam grilo- wedzarnie z piecem chlebowym oraz płyta żeliwna wraz z żeliwnym piekarnikiem, zasadzone ok 26 drzew owocowych + 4 kasztany jadalne+ 4 jagoda goja,morwy białe i czarne+krzewy porzeczki od białej ,czerwonej , czarnej z agrestami piennymi - 20- krzaków borówki amerykańskiej oraz 20 jagody kamczackiej, żurawiny, pigw , dreniu na nalewki, dużo innych roślin opisanych w książce Dzika kuchnia” Łukasz Łuczaja, nasadziłem winorośl 8 odmian zrobiłem winnice na 3 arach , 1 ar--maliny 1 ar truskawek-- 1ar na zielnik itp warzywnik 4-6 ary, zasadziłem wierzbę energetyczna--- drewno na rozpałkę oraz pszczoły dobry pożytek..dużo leszczyny--ale ostatnio przeczytałem ze wywołuje alergie- nie wiem czy jej nie przesadzę na skraj lasu. Moim planem było podobnie jak Pana mieć swoje rzeczy do konsumpcji -zasadziłem wszystko co daje owoc i co można zjeść, występuje jako sadzonka na terytorium POLSKI i NIEMIEC niestety na plony muszę poczekać min 3 lata, dużym problemem było poszukanie dawnych odmian jabłoni ,śliw grusz itp i je zaszczepienie na nowych drzewkach ...mam tam również już 4 ule wielkopolskie Pszczoły 4 gatunki zobaczymy której odpowiada mikroklimat -pasieka założona 2013r, zarejestrowana i zapisałem się do ZPP w przyszłości max 12-16 uli.. w 2014 plany budowy piwnicy ziemnej min 2 max 3 pomieszczenia po 10m2.... opisałem pokrótce moje małe osiągnięcia nie w celu chwalenia ale mam możliwość dokupienia 4 he - oddalonych o 500m . żonka mówi ze starczy i dość ,,,a mi troszkę mało......miał bym miejsce dla kozy,kury,indyki kaczki i barany bo obecnie już gruntu by mi w sumie na to zabrakło a na tym gruncie jest staw naturalny 20-30 arów oczywiście do oczyszczenia bo zarośnięty i zamulony......Proszę o odpowiedz na
    dl100@o2.pl......POZDARWIAM.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam że sie wtrącę, ale jest takie dzieło, które można znaleźć na półkach większości ogrodników: How to grow more vegetables, napisał to John Jeavons. W świetle tej książki, 3,7 ara na osobę zapewnić może pełne, całoroczne wyżywienie przy założeniu diety wegetariańskiej. Polecam lekturę, bo rzecz nie w zwiększaniu areału ale w optymalnym wykorzystaniu posiadanego.

      Usuń
    2. Wtrącanie mile widziane Bardzo dziękuje za podpowiedz --możne ktoś jeszcze ma jakieś uwagi możne jakieś podpowiedzi...PS...Książę już nabyłem przez rodzinę w W.B za tydzień będzie w Polsce

      Usuń
    3. Mamy około hehtara pastwisk. Około 1.5 ha to łąki sąsiadów, którzy chętnie je udostępniają na wypas. Nasze owce są rasy wschodnio fryzyjskiej. To jedna z najbardziej mlecznych ras. Warzywnik ma ok. 4 arów, sad około 10 arów. Sad jest młody, więc w tym roku również znaczna jego część będzie przeznaczona na warzywnik. Nasza skala działalności jest znacznie mniejsza niż opisuje kolega Anonimowy. Moje założenie jest takie, że docelowo większość ziemi powinienem sam obrobić za pomocą kosy i innych prostych narzędzi. To znacząco ogranicza plany i motywuje do większego przemyślenia każdej decyzji. Jeszcze korzystam z maszyn sąsiadów - szczególnie do koszenia i balowania siana. Życzę powodzenia i pozdrawiam!

      Usuń
    4. Ksiazka, ktora polecil Pan Żul do sciagniecia stad: http://files.shroomery.org/cms/How%20to%20Grow%20More%20Vegetables%206th%20ed%202002.pdf

      Usuń
  21. "Wierzę, że mi się uda, a opisane doświadczenia pomogą innym . Proszę również o wsparcie i komentarze :)"

    Wsparcie masz, czekamy na wpisy, żeby było co komentować ;)
    --
    Pozdrawiam, Mariusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, czasem trudniej pisać, ale wiosna, słońce, będzie lepiej :)

      Usuń
  22. Bry! Czy będą nowe wpisy? Muszą być :D Wpadlam tu na "chwilę" i chcę zostać, zwłaszcza, że jesteśmy rolnikami z odzysku a tu znajduję wiele cennych wskazówek (w komentarzach również!). Pozdrawiam! KasiaE.

    OdpowiedzUsuń
  23. Autor najwyraźniej wyzionął ducha, tak właśnie kończy się niekupowanie jedzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Igor nie przejmuj się negatywnymi postami i ciągłym myśleniem ludzkim.Myślenie :jak przeżyje.. co będzie ..a czy się coś stanie ..a będę głodny itd..jest bezcelowe.Ludzie myślą za dużo , nie mają w sobie ciszy ani harmonii ciągle żyją lękami o swoje życie.A przecież dusza jest wieczna :)
    Ja żyje sama z córką z tego co przyroda daje ale nie jadamy mięsa. Człowiek nie musi jeść by żyć ale musi do tego ewoluować. Oczyszczając się wiele lat zdrowymi owocami i warzywami do tego zioła!! Wiele rzeczy można jeść, a smak jest potrzebny tylko do objadania się:) Posty dają człowiekowi wielką ewolucję! Nawet gdy na początku mocno się traci na wadze :) Dzisiaj się bardzo ucieszyłam - fantastycznie, że zabrałeś się za to co robisz:)

    OdpowiedzUsuń
  25. To jeszcze raz ja ,
    poszukaj o soku z trawy pszenicznej na prawdę WARTO!!
    "Jedna porcja soku z trawy pszenicznej odpowiada wartościom odżywczym 2 i pół kg warzyw, zawiera 92 niezbędne dla organizmu minerały, jest to czyste białko, które zawiera ponad 20 aminokwasów, a zawartość białka w soku jest wyższa niż w jakimkolwiek pożywieniu.

    Sok z trawy pszenicznej zawiera 70% chlorofilu, który jest niezwykle podobny do hemoglobiny, zaopatrującej czerwone krwinki w tlen."
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ciekawe, na pewno spróbuję. Już pojawia się nieśmiało krwawnik. Kwiecień i maj będzie czasem młodych ziół - pokrzywy, krwawnika, szczawiu, mniszka. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. jak wiadomo dzisiejsza pszenica nie ma wiele wspolnego z prawdziwym ziarnem-przez ostatnie kilkadziesiat lat zostala tak zmutowana przez koncerny ze przypomina ponoc plastkiowa papke
      mona za to uzyc do wyhodowania sobie tej cudownej trawy na sok np orkiszu,plaskurki czy kamut,albo nawet jeczmien...

      Usuń
  26. Jestem pod wrażeniem...
    pozdrawiam i czekam na kolejne wieści.
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  27. Komentarze bardzo cenne, wpisy w drodze, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Ciekawy blog. Dzięki. od kilku lat mieszkam na wsi, od roku mam kozy, robię sery, piekę prawdziwy chleb żytni na zakwasie. To prawda , to co kupujemy w sklepie to nie jest żywność, to chemia. Prawdziwego chleba nie można kupić i sera też.
    Teraz proszę zbierać kwiaty bzu czarnego i suszyć. Jesienią i zimą jak znalazł. Nalewka też wyśmienita. Co do "zielska" rosnącego na trawnikach tzw. chwastów to powinnyśmy to jeść a nie niszczyć. To co pan robi dopinguje mnie do dalszych działań. A już myślałam że to ja jestem nienormalna! Serdecznie pozdrawiam. Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie. Mnie również miło słyszeć, że nie jestem jedynym świrem w okolicy :). Pozdrawiam!

      Usuń
  29. Padłam! Jakie to... prawdziwe :( Tak mi żal nas się zrobiło. Ale widzę, że jest dość dużo ludzi, którzy podzielają Pana poglądy. Ja całkiem do tego jeszcze nie dojrzałam, chociaż też w miarę sił staram się jak najwięcej własnoręcznie "stworzyć" wyżywienia dla rodziny. To jest dość trudne, bo po prostu brak na wszystko czasu. Widocznie, nie jestem jeszcze w stanie dobrze się zorganizować.

    OdpowiedzUsuń
  30. Super opowiastka! Właśnie o tym pisałem dziś na innym forum! To najprawdziwsza prawda i do tego bardzo smutna:-( Ludzie pracują na chleb, a za marne grosze dostają jego namiastkę i produkty jedzeniopodobne:-(
    Damian

    OdpowiedzUsuń
  31. Dziękuję za przedstawienie prawdy o nas samych w tak prosty i ujmujący sposób!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  32. Eh... czytam ten wpis już chyba 5 raz i zawsze wydaje mi się tak samo świetny! Doskonałe, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  33. Niestety świat jest bardzo leniwy, a najgorszym jest to, że nic na to nie poradzimy. Mam nadzieję, że kiedyś ludzie zrozumieją, że w ten sposób tracą całe życie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń