niedziela, 20 stycznia 2013

Pszczoły i inne źródła słodkości


Długo się nie odzywałem, ale zależało mi na tym, by nie pisać tylko o planach i teorii. Nie jest to łatwe, gdy pół metra śniegu przykrywa grządki J. Udało mi się jednak zrobić praktyczny postęp. Przez Święta zbudowałem mój pierwszy ul. Po długim dniu pracy biurowej i podróżowaniu tam i z powrotem do Warszawy praca piłą, ręczne szlifowanie, malowanie olejem lnianym i woskiem pszczelim to duża przyjemność i relaks.

Planując odżywianie się tylko i wyłącznie z własnych płodów trudno się obejść bez zamiennika cukru. Tak naprawdę to popularny dziś cukier jest zamiennikiem tych źródłowych cukrów i trzeba jedynie odtworzyć znane od tysiącleci metody.

Poza zwykłym dosładzaniem potraw źródło cukru jest również przydatne do przygotowania innych produktów, np. octu, który z kolei będzie dla mnie zamiennikiem cytryny J. No i miło będzie popijać miód pitny, by nie żyć tylko wodą, mlekiem, serwatką i kompotami.

Źródłem zagęszczonego cukru w moich planach jest miód. Natrafiłem na bardzo inspirującą książkę „The Barefood Beekeeper”, której zachęcający, bezpłatny fragment jest dostępny na stronie biobees.com. Phil Chandler opisuje we wspomnianej książce uproszczoną metodę hodowli pszczół opartą na trzech założeniach:

  1. pszczelarz w minimalnym stopniu ingeruje w naturalny rytm życia pszczół,
  2. nic, co jest szkodliwe nie jest wprowadzane do ula i nic nie jest zabierane z ula jeśli miało by spowodować uszczerbek dla pszczół,
  3. pszczoły wiedzą co robią. Nasze zadanie polega na ich zrozumieniu i zapewnieniu optymalnych warunków.
Po przeczytaniu tej książki po raz kolejny dostrzegam ciekawą analogię. Jest „oficjalna” medycyna nastawiona na leczenie objawowe, traktowanie człowieka jak samochodu w serwisie i jest starożytna medycyna naturalna, która stara się wyleczyć chorobę u źródła, mając całościowy pogląd na organizm. Jest rolnictwo „oficjalne” nastawione na leczenie objawowe. Uprawę traktuje się niczym sterowanie robotem  aplikując odpowiednią porcję herbicydów, fungicydów, pestycydów i innych cydów, a następnie uzupełnia się zniszczenie i wyjałowienie gleby kolejnymi sztucznymi środkami. Z drugiej strony jest rolnictwo naturalne, permakultura, tacy ludzie jak Bill Mollison, Masanobo Fukuoka czy Sepp Holzer, którzy nie walczą z przyrodą lecz z nią współpracują. Problemy rozwiązują skupiając się na przyczynach, a nie objawach. Stosują metody, dzięki którym z biegiem czasu nie następuje degradacja środowiska.  Okazuje się, że ta sama dwoistość występuje w pszczelarstwie. Jest pszczelarstwo „głównego nurtu” i rebelianci tacy jak Philips Chandler. Nie zastanawiając się długo poszedłem intuicyjnie w tym rebelianckim kierunku.

Jak trzypunktowe założenia opisane powyżej przekładają się na konkrety hodowli pszczół? Podstawą jest odpowiedni ul. Chandler wykorzystuje ule bezbramkowe stosowane przez pszczelarzy w Kenii (Kenian Top Bar Hive – KTBH).  Taki ul można łatwo samodzielnie zbudować – szczegółowy opis budowy ula dostępny jest tutaj.

W stosowanych powszechnie w Polsce i na świecie ulach używa się węzy, czyli szablonu z wytłoczonymi kształtami komórek plastra pszczelego. Stosując ul bezbramkowy pszczelarz zakłada, że pszczoły wiedzą lepiej jak duże plastry miodu budować i jakie powinny być wymiary i rozmieszczenie komórek. Pszczoły przytwierdzają plaster miodu do kawałka listewki. Listewki będą ułożone jedna obok drugiej w poprzek ula, a jego konstrukcja pozwala na elastyczne powiększanie miejsca dostępnego dla rodziny pszczelej.

Działając w zgodzie ze swoim drugim założeniem Chandler nie stosuje dokarmiania pszczół zwykłym cukrem, co jest powszechne w tradycyjnym pszczelarstwie. Według mnie rozsądnie zakłada, że jeżeli rafinowany cukier nie jest naturalnym pokarmem pszczół i jest szkodliwy dla ludzi, to należy go unikać wytwarzając miód. W konsekwencji ilość miodu dostępnego dla pszczelarza jest mniejsza, bo musi on zostawić pszczołom tyle miodu, by przetrwały zimę. Mniejsza ilość miodu jest kompensowana lepszym zdrowiem pszczół, co dla pszczelarza-amatora jest równie ważne.

Konstrukcja ula pozwala na jego łatwą rozbudowę, a nawet na umieszczenie dwóch rodzin pszczelich w jednym ulu. Przegląd rodziny pszczelej odbywa się mniej inwazyjnie niż ma to miejsce w tradycyjnych ulach.

Pszczelarz głównego nurtu musi być wyposażony w całą gamę osprzętu. Metody Chandlera oraz ul bezbramkowy powodują, że całym osprzętem będzie nóż, jasna koszula, kapelusz zabezpieczający pszczelarza oraz prosty spryskiwacz – jaki wykorzystuje się przy prasowaniu.

W planach hodowla pszczół uproszczoną metodą nie wygląda na duże przedsięwzięcie. Powinno się udać pracując po godzinach z ewentualnym wsparciem rodziny.

Pojawia się jednak problem – w pierwszym roku nie będę mógł zbytnio obrabować pszczół. Mogę jedynie skosztować odrobiny własnego miodu, a na większe zbiory muszę się nastawić dopiero w drugim roku.

Czy mój ul i nieszablonowa metoda pszczelarstwa sprawdzi się w dość surowych górskich warunkach? Jak zwykle jestem dobrej myśli J. Nie chciałbym wywołać dyskusji na temat wyższości tradycyjnego ula nad bezbramkowym. Z pewnością oba rozwiązania mają zalety i wady. Ja wybrałem ul bezbramkowy i przez jakiś czas – jeśli nie polegnę – chcę się na nim skupić.

Planuję drugi sposób wytwarzania zagęszczonego cukru. Na wiosnę chcę zrobić żniwa oskoły czyli soku brzozowego. „Na przednówku, kiedy w organizmach brakowało witamin, a po zimowym jadłospisie organizmy pragnęły świeżych produktów, oskoła była dużym urozmaiceniem i wzbogaceniem menu Słowian” piszą Hanna i Paweł Lis w książce „Kuchnia Słowian” (Krzychu: dzięki za świetną rekomendację J).

Sok brzozowy zbieramy przez dość krótki czas na wiosnę od momentu, kiedy grubieją pąki liściowe. Po stronie północnej pnia wierci się otwór, z którego wkładamy rurkę. Sok spływa do naczynia.

Mam kilka brzóz, więc soku będzie w sam raz. Odparowując sok brzozowy powinienem otrzymać syrop brzozowy – podobny w sposobie wytwarzania do popularnego w Kanadzie syropu klonowego. Przykład wyrobu syropu brzozowego znajdziecie między innymi tu.

No, to teoretycznie miód już mam J. Może ktoś dołączy i na wiosnę postawi swój pierwszy ul bezramkowy? Dobrze będzie wymienić doświadczenia.