piątek, 25 kwietnia 2014

Sałatka pasterska i przednówek

 Dawniej przednówek był trudnym czasem, kiedy stare zapasy się już kończyły, a na nowe płody trzeba było jeszcze poczekać. Trafne jest więc angielskie określenie tego czasu – hungry gap.

Przeglądając Internet można dojść do wniosku, że trudny czas można łatwo przetrwać zjadając różne zioła. Ja w zeszłym roku próbowałem i po dwóch tygodniach diety ziołowej niebezpiecznie upodobniłem się go Gandhiego, co wzbudzało niepokój mojej rodziny :). Może robiłem coś nie tak, ale korzenie łopianu, pokrzywa, koniczyna i wiele innych ziół nie dawały trwałej sytości i nie zapobiegały szybkiej utracie wagi (nawet do kilograma dziennie).

Trzeba więc chyba mieć zapasy pożywnego jedzenia, by przetrwać przednówek. Zeszłoroczne jedzenie jest już stare i dobrze je wzmocnić świeżą dawką energii życiowej. Zioła rosnące na przednówku okazują się bardzo pomocne. Chińczycy mówią o energii życiowej chi, my technole zachodnie, wierzące w swoją boskość i nieomylność, mówimy o witaminach i enzymach. Ja jestem praktykiem, więc nazwa nie ma dla mnie znaczenia. Myślę, że świat jest tak złożony, że zarówno chiński, jak i zachodni opis stanowią jedynie nieporadną metaforę do potężnych sił i praw natury.

Od początku kwietnia codziennie staram się zjadać raz lub dwa razy dziennie sałatkę ze świeżych roślin. Nazywam ją pasterską. Codzienne zbieranie składników sałaki pasterskiej (trwa to nie więcej niż 5 minut) pokazało zaletę mojego „bałaganiarskiego” warzywnika. W odróżnieniu od powszechnie obowiązującego stylu „kąty proste, zero chwastów” u mnie jest inaczej :). W efekcie w różnych miejscach warzywnika pojawiły się dogodne warunki dla różnych roślin.

Moim odkryciem i faworytem sałatki pasterskiej jest gwiazdnica pokazana na zdjęciu tytułowym. Chrupiąca, smaczna, obficie rosnąca roślinka, która pojawiła się grządkach intensywnie nawożonych jesienią.

W bałaganiarskim warzywniku zostawiłem na zimę jarmuż. 



Pozostały też na grządkach małe kapusty, które nie zawiązały główek w zeszłym roku.  Kapusta była przez większość zimy przykryta śniegiem, ale jarmuż stał na golasa dumnie przy szesnastostopniowych mrozach. Na wiosnę pozrywałem kilka odmrożonych liści i niebawem pojawiły się świeże, soczyste odrosty. Obie rośliny okazały się świetną podstawą wiosennej sałatki pasterskiej, a jarmuż można było zbierać nawet w środku zimy. Miałem dwie odmiany jarmużu – palmowy wschodnio fryzyjski (East Fresian Palm Kale) oraz czarny toskański (Nero di Toscana). Polecam ten pierwszy – jest bardzo mrozoodporny i ma ciekawy palmowy wygląd. Czarny toskański jest smaczny, ale liście nie przetrwały zimy. Wartało jednak i jego zostawić, bo już zaczyna wypuszczać świeże odrosty. W tym roku w ramach eksperymentowania z jarmużami zasiałem w rozsadniku rosyjski czerwony (Russian Red). Skoro w dzienniku telewizyjnym ciągle o ruskich mówią, to ja nie będę gorszy :).

Oto lista składników sałatki pasterskiej:

  1. krwawnik,
  2. mlecz (mniszek lekarski) – liście, kwiaty, koszyczki kwiatowe,
  3. gwiazdnica,
  4. szczaw,
  5. kapusta – liście i kwiaty,
  6. jarmuż,
  7. sałata chińska – samosiejka z zeszłego roku,
  8. szpinak – posadzony we wrześniu,
  9. listki rzodkiewki – w ramach przerzedzania zbyt gęstego nasadzenia,
  10. babka lancetowata,
  11. przywrotnik (ponoć przywraca cnotę ale chyba źle go dozuję :) ),
  12. tasznik – listki i kwiaty,
  13. koniczyna,
  14. szczawik zajęczy – nie rośnie w warzywniku tylko w pobliskim lesie,
  15. lubczyk,
  16. cebula siedmiolatka,
  17. mięta.


Dużo inspiracji związanej z jedzeniem dzikich roślin dał mi Łukasz Łuczaj. Uczestniczyłem w jego warsztatach, które gorąco polecam.

Codzienna porcja świeżej zieleniny przyrasta z powierzchni pewnie nie większej niż 20 m2. Może więc warto zastąpić w tym roku trawnik lekko bałaganiarską grządką? Swoją drogą pieczołowicie pielęgnowane trawniki są celną metaforą naszych czasów i umysłów. Wkładamy sporo wysiłku, by wszystko było równe, nienawidzimy i zabijamy wszystko co odmienne (chwasty). Opieka wymaga kupowania "energii" z zewnątrz (narzędzia, nawozy, paliwo), a odpady wyrzucamy - system nie jest odnawialny. Wszystko po to, by zadowolić poczucie piękna, które jest w pełni uwarunkowane. Po prostu wmówiliśmy sobie, że równy, matriksowy trawnik jest ładny. Dlaczego czujemy tak dużą awersję do grządki warzywnej? Ciekawe.

Jarzyny, które kupujemy w dużych sklepach to często kalekie i chorowite rośliny. Wymagają ciągłych „kroplówek” w postaci nawozów, sztucznego ogrzewania i stałej opieki. Nic dziwnego, że jedząc takie jedzenie i my jesteśmy chuderlawi, chorowici, obsesyjnie przywiązani do systemu podtrzymywania życia. W dawnych kulturach rośliny, które dziś nazywamy chwastami były traktowane z szacunkiem i chętnie zjadane. Chwasty to rośliny pełne energii, niezależne, radzące sobie nawet w najtrudniejszych warunkach. To ewolucyjni zwycięzcy, najlepsi z najlepszych. Potrafią najskuteczniej przetwarzać i magazynować energię życiową. Może więc warto je zjadać, by część tej energii przeszła na nas?

Sałatkę pasterską przyprawiam posiekanym ząbkiem czosnku oraz olejem rzepakowym. Oba składniki na razie kupowane na zewnątrz. Sałatka smakuje na prawdę wybornie i daje spory zastrzyk energii. Wydawało by się, że to sama „trawa”, a jednak razem z olejem daje efekt sytości. W wersji de lux do sałatki wkrajam kawałki sera owczego. Wtedy to już w zasadzie pełny posiłek.



Kolejnym ciekawym odkryciem była zmiana pory jedzenia śniadania. Eksperymentując z krótszymi i dłuższymi głodówkami dotarłem do książki „The Miracle of Fasting: ProvenThroughout History for Physical, Mental, & Spiritual Rejuvenation”. Paul C. Bragg, autor ksiązki, zaleca, by śniadanie zjadać dopiero wtedy, gdy się na nie „zapracuje” fizycznie. W weekendy udaje mi się stosować metodę Bragg’a. Rano prace w ogrodzie i sałatka pasterska dopiero koło 11:00. Zauważyłem, że taki rytm powoduje więcej sił i mniejszą chęć na dojadanie. Pewnie tak właśnie wyglądał rytm dnia naszego przodka łowcy-zbieracza, który musiał rano fizycznie popracować, by nazbierać lub upolować śniadanie. W moim przypadku upadł kolejny mit niezbędnego solidnego śniadania, zjadanego zaraz po przebudzeniu.

Przednówek uczy również, że warto mieć w warzywniku rośliny wieloletnie. U mnie na razie jest mało bylin. Zaledwie lubczyk, mała kępka cebuli siedmiolatki, rabarbar. Sukcesywnie dodaję nowe warzywa i w przyszłym roku wiosna będzie jeszcze bardziej urozmaicona. Świetnie sprawdzają się też nasadzenia jesienne. Szpinak posadzony we wrześniu już od początku kwietnia urozmaica sałatki, a czosnek jest już całkiem spory. Może w tym sezonie uda mi się osiągnąć pełną niezależność czosnkową - łącznie z zapasem do obsadzenia kolejnej jesieni :).

Czytałem kiedyś przepowiednię indiańską, mówiącą, że biały człowiek będzie umierał na niespotykane choroby, a lecznicze rośliny będą rosły wokół niego. Patrząc na epidemię raka, cukrzycy czy chorób serca można pomyśleć, że przepowiednia się spełnia. Może więc właśnie czas przejść na sałatki pasterskie? Rosną wszędzie wokół nas.




35 komentarzy:

  1. Dziękuję za jak zwykle interesujący wpis Panie Igorze. Widzę, że Pana inspiracje i fascynacje czasowo zbiegają się z moimi :) Od dłuższego czasu zbieram się do napisania do Pana dłuuuuugaśnego maila, ale Pan jest raczej zabieganym człowiekiem jak się domyślam.
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem już tak zabiegany jak kiedyś :). Pozdrawiam

      Usuń
  2. No proszę, zdaje się że kupujemy nasiona z tych samych źródeł ;)
    Dzięki za polecenie książki, autor mi się kojarzy, chyba z apple cider vinegar, ale tytuł juz nie, zaraz zajrzę :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku pozbieram trochę nasion, więc będziemy mogli się powymieniać. Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Właśnie od miesiąca zajadam się chwastami :) A nie ma Pan podagrycznika? Wiem to trudne do wytępienia, ale dostarcza sporo zielonej masy, która ma podobno 10 razy więcej witamin niż sałata.
    Natka pietruszki też spokojnie przeżyła zimę, melisa, tymianek, oregano, szpinak nowozelandzki i szałwia. Siejesz raz masz cały czas ;)
    Powodzenia i pozdrowienia !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Niestety nie znalazłem u mnie podagrycznika. W ogóle mam problemy z rozpoznawaniem baldaszkowatych. Muszę się doszkolić :). Pozdrawiam

      Usuń
  4. U nas w ogrodzie pleni sie rukola .. polecam do dosadzenia.. czuje ze fantastycznie podejdzie z owczym czy kozim serem. w tym roku sprubuje ja wsadzic w inspekt by zobaczyć czy i o jakiej porze wzejdzie na przednówku. Gratuluje oczekiwanej samowystarczlnosci czosnkowej.
    A co z Topinamburem?
    Chciałbym tez spytać jak sie sprawdziła skrzynia w ziemi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej. Rukola: może jeszcze ją gdzieś posieję. Mając tyle jadalnych chwastów straciłem ochotę na sadzenie i sałat i podobnej zieleniny :). Skrzynia sprawuje się dobrze, choć w zimie trochę na górze ziemniaki były przemrożone. Ale to raczej moja wina. Za mało dałem słomy na przykrycie i mogłem też na wieku zrobić izolację. W tym roku poprawię i dam znać. Pozdrawiam

      Usuń
  5. aha! dodam, ze o gwiazdnicy czytałem u Rózańskeigo http://rozanski.li/?p=2349 ale nie próbowałem

    OdpowiedzUsuń
  6. Można posiać wczesną jesienią szpinak, młode roślinki zimują pod śniegiem i zaraz po stopnieniu tegoż zaczynają intensywnie rosnąć. My już od paru tygodni zajadamy się nim. Podobnie szparagi - wieloletnie warzywo, które właśnie w tej chwili jest w pełni wydajności. Sałatka przednówkowa to jest to! Jeśli ktoś ma w pobliżu bagna, można ją uzupełnić młodymi pędami pałki wodnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Szparagi to dobry pomysł na kolejny rok :). Pozdrawiam

      Usuń
  7. Bardzo dobry wpis. Cieszę się, że coraz więcej ludzi ma podobne podejście do jedzenia/życia. Ja ze swojej działeczki ogrodowej 3 ary pozyskuję na przednówku i zjadam ze smakiem mniszek lekarski, miętę, szczaw, pokrzywy, stokrotki i młode pędy chmielu. Z pobliskiego lasu przywlokłem w tym tygodniu torebkę podbiału, dobry do sałatki i zupy. Zieleninę czasami zjadam jako sałatki, czasami na kanapce, ale najczęściej jako dodatek do jajecznicy lub omletu. Tasznik dzieciaki objadają, że nic nie zostaje dla mnie.
    Hitem tego sezonu u mnie w domu są młode pędy chmielu zasmażane w cieście (mąka, woda, sól, cukier).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny pomysł z chmielem. Gratuluję i pozdrawiam :).

      Usuń
  8. Super.
    Ostatnio robiłam wianki z mniszka i miód :) Nie sądziłam że mogę też w sałatce ;) Spróbuję .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój ulubiony w sałatkach. Zarówno liście, jak i kwiaty. Dobre zastępstwo dla rukoli - podobnie smakują. Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Przednowek glodny i smaczny
    grzyby szitake - Lentinula edodes
    czosnek niedzwiedzi - Allium ursinum, rosnie dziko w lesie
    cebula egipska - Allium proliferum
    herbata z galazek czarnej porzeczki
    Rosliny wieloletnie, cebula egipska, praktycznie wieloletnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :). Szitake nie ma, ale boczniaki się wreszcie pojawiły :). Pozdrawiam

      Usuń
  10. My jedliśmy dzisiaj sałatkę z pokrzyw wypielonych spod malin i roszponki, która 'chwastowo' rozsiała się u mnie z sąsiedniej działki. Zielsko górą - pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne zdjęcie. Czytam, że jadamy takie same pasterskie sałatki, te de lux, póki co z serem z mleka krowiego, pozyskiwanego w ramach wymiany towarowej. Mam wszelkiego "zielska" sałatkowego pod dostatkiem w zasadzie przez cały rok, bo spod śniegu (jeśli jest) udaje się wygrzebywać rukolę, szpinak i feldsalad, nie mówiąc o mięcie i naci pietruszki. Robię też tartę pokrzywową często z mąki orkiszowej.
    Od dziecka jadałam śniadania dopiero po tym, jak na nie "zapracowałam", co czynię do dziś. Spotykam się jednak z nieustającą krytyką zwolenników śniadań o "właściwej" porze.
    Serdecznie pozdrawiam

    P.S.
    By the way - mam już 70 jagniąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję maluchów. Wyglądają obłędnie - małe diabły :). Pozdrawiam

      Usuń
  12. Ja chyba za dużo przebywam ze zwierzętami, bo mam nawyk "pasienia się" na niektórych roślinach. Dawniej kiedy byłam mała i chodziłam po polach czy lesie z moim tatą czasem nawet spod śniegu wykopywał mi różne zielsko i dawał do spróbowania z tych terenowych fastfoodów szczególnie pamiętam macierzankę piaskową i krwawnik. Ta sama macierzanka jest bardzo ceniona w kuchni przez Słowaków. Macierzanka jest trochę sucha, ale bardzo smaczna.
    Teraz kiedy jestem w terenie jest ciężko mi przejść obojętnie przy kwiatostanach szałwii łąkowej, koniczyny czy lucerny. Psi (zielonkawy) czosnek też kusi choć wiem, że potrafi szkodzić.
    Dla mnie bardzo inspirującą i bliską z racji miejsca zamieszkania jest książka "Zielnik podróżny. Rośliny w tradycji Karpat i Bałkanów"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ciekawe wiadomości. Pozdrawiam :)

      Usuń
  13. ogrod i kuchnia sredniowiecza
    Jak swiat dlugi i szeroki ludzie odkrywaja oczywista prawde, ze warunki bytowania chociaz sa "wygodniejsze" ale jednoczesnie zdecydowanie niepewne. Wystarczy, ze jakas rakieta spadnie na ukrainska elektrownie nuklearna w okresie wrzenia spolecznego i wrocimy do kamienia lupanego.
    Wlasnie to moze byc jednym z powodow, chociaz podswiadomych, ze ludzie obecnie staraja sie wracac do swoich korzeni by tam szukac schronienia. Ogrod i kuchnia sredniowiecza zyskuje na popularnosci bowiem zawiera warzywa, ktore byly mniej wymagajace, ich selekcja bazowala na prostym zyciu i nie byly ulepszane na potrzeby maszyny. Te zapomniane technologie i rosliny warte sa odgrzebania bo moga sie nam bardzo przydac w tych zdziczalych czasach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe. Dobrze, że dzięki ultranowoczesnej sieci mamy możliwość zapoznania się z ultraprymitywnym stylem życia. Okazuje się, że to nie takie proste i też wymaga sporej wiedzy. Pozdrawiam :)

      Usuń
  14. Sałatka godna restauracji trzygwiazdkowej :)
    Z roślin wieloletnich polecam jeszcze zasiać szczypior czosnkowy, zwany czasem chińskim. Na przednówku, jak znalazł, a w środku lata ma pyszne kwiaty. A co do czosnku, to na przednówku można zjadać jego młode listki. Ja swoje podszczypuję regularnie.
    Z niecierpliwością czekam na kolejny post i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam się na ziołach i chwastach za dobrze, znam kilka podstawowych ale od zawsze zjadałam co napotkałam, na takiej zasadzie. Uszczypuję, rozcieram w palcach, wącham, smakuję, odczekuję ..... i zrywam więcej. Wtedy decyduję co na surowo, co ugotować, co upiec. I do czego co pasuje, co do ziemniaków, co do kasz, co do klusek i makaronu. Nigdy mi nie zaszkodziły, czasem delikatna, oczyszczająca biegunka, czasem delikatna gorączka i dreszcze. Nic groźnego :-)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Cześć, czy polecilibyście Państwo jakieś wydawnictwo obrazkowe w celu identyfikacji roślin jadalnych ?
    Mam spora łąkę, ponoć ziołową i chętnie bym poznał nazwy i zastosowanie niektórych z roślin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nikt nie odpowiada, więc pozwolę sobie polecić świetną książkę "Zioła i owoce leśne" z serii leksykonów przyrodniczych świata książki (wszystkie są super, atlas grzybów niezastąpiony). Mam wydanie z 1996r, podejrzewam że książka jest teraz trudna do dostania, ale jeśli znajdziesz ją to naprawdę warto zakupić. W środku znajdziesz spis niemal wszystkich występujących u nas ziół, owoców jadalnych i niejadalnych oraz dzikich warzyw które znajdziesz na łące, każda roślinka opatrzona świetnymi zdjęciami i opisem oraz opisem zastosowania i działaniem roślin. Mam wiele książek o tej tematyce ale po tą zawsze sięgam w pierwszej kolejności.

      Usuń
  17. Przepyszny pomysł na surowkę, lubię takie zielsko na talerzu :)
    tasznika jeszcze nigdy nie jadlam ...

    OdpowiedzUsuń
  18. Polecam Tobie Igorze i Czytelnikom, jesli jeszcze nie widzieliscie- troche nawiazuje do ostatniego akapitu Twojego wpisu: http://www.youtube.com/watch?v=1KhOAa2n69Q

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam takich zakręconych ludzi. Ja też troszeczkę do nich należę, ale jednak żyję z cywilizacją na ty. Mam swoją ziołową wyspę - w rzeczywistości i w przestrzeni internetowej. Pasjonuję się ziołami, roślinami leczniczymi i jadalnymi i opisuję to na swoim blogu - zapraszam ziolowawyspa.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy blog. Fascynujący temat. Pozdrawiam!

      Usuń
  20. Nie zdajemy sobie sprawy, ile pożywienia rośnie wokół nas. Jeśli dzisiaj nastąpiłaby apokalipsa (albo mniej dramatycznie - wybuch słoneczny rozwaliłby całą elektronikę łącznie z wirtualnymi pieniędzmi), większość ludzi umarłaby z głodu leżąc na łące pełnej jedzenia. Całe mnóstwo "chwastów" które widujemy na co dzień jest wartościowymi i smacznymi roślinami jadalnymi, i mam na myśli nie tylko liście, zieleninę, ale też nasiona, korzenie, które w niczym nie ustępują marchwi czy burakom. Śmieszne i straszne jest, że nasze dzieci znają na pamięć wzory skróconego mnożenia i potrafią zinterpretować wiersz według klucza, a nie mają pojęcia, że jedzenie można zdobyć w inny sposób, niż zakupy w supermarkecie. Rząd z braku innych zajęć, czy też bezgranicznej głupoty i braku świadomości, "dla naszego dobra" zakazuje uprawy i zbioru kolejnych roślin, roślin występujących od zarania dziejów na tej planecie. Z przerażeniem obserwuję, jak do listy roślin "zakazanych" (wtf?) dołączają kolejne gatunki, a jeszcze bardziej przeraża mnie fakt, że większość ludzi traktuje to jako przejaw troski o nasze bezpieczeństwo i z aprobatą temu przyklaskuje.

    OdpowiedzUsuń